Putin 2008: Krym w żadnym wypadku nie jest spornym terytorium. Nie było tam żadnych konfliktów etnicznych – w odróżnieniu od konfliktu między Osetią Południową a Gruzją. Rosja już dawno uznała granice dzisiejszej Ukrainy. Mówienie o Krymie (w kontekście Gruzji i IOserii – red.) ma charakter prowokacji. Problemy mieszkańców Krymu to wyłącznie sprawa polityki wewnętrznej Ukrainy. Putin 2013: Wprowadzenie (kiedykolwiek) rosyjskich wojsk na Ukrainę nie wchodzi w rachubę. Jest umowa o stacjonowaniu rosyjskiej floty przedłużona do 2017 roku w interesie obu państw. Nie jest nam obojętna sytuacja naszych rodaków, ale mówienie o wprowadzeniu rosyjskich wojsk na Krym to absolutna bzdura i nieporozumienie. Nic takiego nie ma miejsca i mieć nie może. Putin 2014 (o „zielonych ludzikach”): To były lokalne siły samoobrony, a nie rosyjska armia. Putin 2015: otwarcie przyznał, że osobiście wydał rozkaz zajęcia Krymu. Polecenie wydał po nocnym posiedzeniu z szefami służb bezpieczeństwa 23 lutego 2014 roku. – Powiedziałem kolegom: musimy zacząć przywracanie Krymu do Rosji
zapoznaj się z historią Rosji . To ciągłe agresje na inne kraje w celu powiększenia swojego terytorium, w mentalności rosjan i rosyjskich władz jest ciągłe powiększnie terytorium. Dobitnie świadczy o tym sprawa wysp kurylskich. Rosja do dziś jest w stanie wojny z Japonią ponieważ nie chce zwrócić Japonii kilku skalistych wysepek. Jak na ironię ten największy kraj na swiecie jest gospodarczo kopciuszkiem przy malutkiej Japonii. Rosjanie zamiast zagospodarować dobrze swoje terytorium wolą go ciągle powiększac nie dbając potem co z tym dobrego zrobić. Po drugie : USA jest hegemonem gospodarczym i militarnym i chociaż popelnia błedy to nigdy nie była państwem totalitarnym, nigdy nie budowała łagrów dla więzniów politycznych , nigdy nie była wrogiem Polski i Polaków a wręcz przeciwnie od dwóch stuleci to druga ojczyzna ( wybrana z własnej woli) przez miliony obywateli innych państw w tym Polaków i Rosjan także. I oby długo jeszcze swiat mógł liczyć na dominację USA, broń nas Panie Boże od dominacji Rosji, zbyt dużo od niej wycierpieliśmy
1.Rosja zaplanowała atak na Gruzję. Putin przyznał się po czterech latach (http://www.tvn24.pl)
Strony
niedziela, 11 grudnia 2016
Czym trują się rosjanie
Rosjanie odkryli raj na Ziemi: płyn kosmetyczny „Ogórek” lepszy niż wódka
Rosyjskie władze są poważnie zaniepokojone.
Już 20 proc. spożywanego w Rosji alkoholu to płyny kosmetyczne używane niezgodnie z przeznaczeniem – ostrzegł wicepremier Aleksandr Chłoponin, cytowany przez Interfax. Największą popularnością cieszą się płyny kosmetyczne „Ogórek” i „Pokrzywa”.
Wielki popyt jest także na różne leki na spirytusie – niektóre z nich zawierają go aż 75 proc. Lecznicze nalewki z głogu i dzikiej róży, a także tanie perfumy idą w sklepach jak woda, a raczej wóda. Ich przewagą jest to, że są od wódki wielokrotnie tańsze. Niektóre można kupić w zwykłych ulicznych automatach za równowartość 2 PLN.
Już w 2014 r. szef resortu Rosalkoholregulirowanije (na trzeźwo nie do wymówienia) Igor Czujan ostrzegał, że samej tylko nalewki z głogu Rosjanie spożywają rocznie 150 mln litrów. A od tego czasu pojawiają się coraz nowe specyfiki. W ciągu zaledwie miesiąca w listopadzie ich sprzedaż skoczyła w porównaniu do października aż o 9 proc. – podaje Związek Producentów Leków.
Co ciekawe – jak wynika z tych danych – sprzedaż „perfumeryjnych i leczniczych wynalazków” najbardziej wzrosła we względnie zamożnych dużych miastach. Natomiast w biedniejszych regionach ludność znalazła jeszcze tańszy sposób – albo całkowicie przeszła na samogon, albo na produkty chemii gospodarczej – ocenia dyrektor Centrum Badania Rynku Wadim Drobi.
No i trudno się dziwić, skoro minimalną cenę wódki w Rosji podwyższono w czerwcu br. do 190 rubli za pół litra, a ten sam „efekt” można niekiedy uzyskać już za 7 rubli, kupując np. środek bakteriobójczy „Marat”, płyn do higieny rąk „Klin”, czy popularny jeszcze w czasach sowieckich „Zwieroboj”.
Niektóre takie wynalazki, jak środek ochronny o dumnej nazwie „Art Royal Luks”, sprzedawane są w 250-gramowych torebkach plastikowych, z których rosyjscy „smakosze” z lubością go wysysają. Po co tracić pieniądze na wódkę, skoro masz w jednym i alkohol i ogórek na zagrychę? – przekonują jednak zwolennicy „Ogórka”.
„Musimy podwyższyć cenę spirytusu i akcyzę na środki zawierające alkohol. Ponadto trzeba do nich dodawać syntetyczne substancje o odpychającym zapachu” – apeluje rosyjski wicepremier. No tak, śmierdzące perfumy i płyny do higieny to naprawdę nowatorski pomysł.
Czy w PiSie są komuchy
1. Andrzej Kryże - Wiceminister Sprawiedliwości IV RP- członek PZPR do jej końca. Skazywał w stanie wojennym. Skazał między innymi Bronisława Komorowskiego za udział w manifestacji na warszawskim Placu Zwycięstwa w rocznicę odzyskania niepodległości.
W uzasadnieniu wyroku pan Kryże napisał m.in., że "demonstracyjnie okazywali lekceważenie dlanarodu polskiego, twierdząc m.in, że nie jest on narodem wolnym i niepodległym". Kryże jako przewodniczący Wydziału IV Sądu Okręgowego w Warszawie organizował też usuwanie sędziów wydających łagodne wyroki wobec działaczy podziemnej opozycji - po objęciu przez niego kierownictwa Wydziału, część pracujących w nim sędziów odeszła, a orzecznictwo w stosunku do działaczy podziemnej opozycji uległo zaostrzeniu.
Ps. W tym czasie nasz strugany "bohater" opozycji Jarosław Kaczyński spokojnie pracował sobie w Ośrodku Badań Społecznych Region Mazowsze, a jego brat Lech niewiele wcześniej spokojnie obronił pracę doktorską z marksistowskiego prawa pracy obficie odwołując się przy tym do dzieł Lenina.
2. Karol Karski (PiS) - radykalny przewodniczący komisji IV RP ds. zmian w ustawie lustracyjnej. Aparatczyk władz centralnych socjalistycznego ZSP na Wydziale Prawa i Administracji UW. Pod koniec lat 80 startował z poparcia PRON (organizacji utworzonej przez PZPR w stanie wojennym) w wyreżyserowanych i sfałszowanych przez komunistów wyborach do rad narodowych. Wtedy kiedy wszyscy przyzwoici ludzie wybory bojkotowali. Był jednym z tych ludzi, którzy tworzyli "jaruzelski" PRL i ochoczo opluwał na uczelni solidarnościowy NZS. Za działalność w ZSP odznaczony w 2001 r. przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Złotym Krzyżem Zasługi.
3. Jerzy Robert Nowak - główny propagandysta Radia Maryja, wspierającego PiS. Kontakt operacyjny SB o pseudonimie 'Tadeusz'. W latach 60-tych na łamach "Polityki" Nowak dopominał się, by w końcu ujawnić całą prawdę i pokazać „problem oceny roli duchowieństwa katolickiego przyczyniającego się do ugruntowania zacofania społecznego i politycznego”. Po ogłoszeniu stanu wojennego publikował też w propagandowym "Radarze" i lewicowym "Zdaniu". Porównywał Węgry 1956 r. z Polską 1982 r. dowodząc, że w obu krajach miały miejsce "spiski imperialistyczne i kontrrewolucyjne".
Ostatnie teksty w Polityce publikował w roku 1989, gdzie za wzór do naśladowania dla PZPR stawiał Węgierską Socjalistyczną Partię Robotniczą.
4. Wojciech Jasiński - Minister Skarbu IV RP, członek PZPR w latach 1976-1981, szef Wydziału Spraw Wewnętrznych w Płockim Urzędzie Miasta, przybudówki SB. Co ciekawe, w czasie debaty sejmowej indagowany na okoliczność przynależności do PZPR Jasiński nie przyznał się do tego, a w jego życiorysie, który przedstawił posłom nie było na ten temat ani słowa.
5. Andrzej Aumiller - Minister Budownictwa IV RP, zasłużony komunista, wieloletni członek PZPR, a następnie i Unii Pracy. Przyjmuje zapisy na 3 mln mieszkań Kaczyńskiego i gruszki na wierzbie.
6. Anna Kalata - Minister Pracy i Polityki Społecznej IV RP. Członek PZPR jak i SLD.
7. Zbigniew Graczyk - Wiceminister Gospodarki Morskiej IV RP - przez 20 lat należał do PZPR będąc między innymi członkiem jej Komitetu Wojewódzkiego w Szczecinie. Był również w kierownictwie nomenklaturowej spółki Interster, która była folwarkiem partyjnych dygnitarzy, m. in. Sekuły i Rakowskiego.
8. Marek Grabowski - Wiceminister Zdrowia IV RP (członek PZPR i SLD) dzięki rekomendacji SLD był zastępcą głównego inspektora sanitarnego w rządach Leszka Millera i Marka Belki. Premier powołał go na stanowisko wbrew wcześniejszym zapowiedziom polityków PiS, że w rządzie nie będzie osób rekomendowanych na publiczne funkcje przez SLD
9. Ewa Sowińska - Rzecznik Praw Dziecka IV RP. W latach 1977-1980 należała do PZPR.
10. Krzysztof Zaręba - Wiceminister Środowiska IV RP, były członek PZPR, a w rządzie Leszka Millera Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Kaczyński powołał go na stanowisko wbrew wcześniejszym zapowiedziom polityków PiS, że w rządzie nie będzie osób rekomendowanych na publiczne funkcje przez SLD.
11. Bogusław Kowalski - Wiceminister Transportu IV RP. W latach 80 członek PRON. Figuruje w materiałach służb specjalnych PRL jako tajny współpracownik o kryptonimach 'Mieczysław' i 'Przemek'. Z dokumentów SB znajdujących się w IPN wynika, że w styczniu 1988 r. Kowalski został zarejestrowany w dzienniku rejestracyjnym jako TW 'Mieczysław' pod numerem 54803.
12. Bogdan Socha - Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej IV RP - był do samego końca członkiem PZPR. Pracował w Komitecie ds. Młodzieży i Kultury Fizycznej, kierowanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego. Był organizatorem kampanii prezydenckiej Kwaśniewskiego - został wtedy szefem słynnego autobusu 'Kwach'. Po udanej kampanii Socha przez dwa lata pracował w pałacu prezydenckim.
13. Romuald Poliński - kolejny Wiceminister Pracy i Polityki Społecznej IV RP. Przez wiele lat członek PZPR, a w rządach SLD doradca ministrów Kołodki i Belki. Premier powołał go na stanowisko wbrew wcześniejszym zapowiedziom polityków PiS, że w rządzie nie będzie osób rekomendowanych na publiczne funkcje przez SLD.
14. Maciej Łopiński - Rzecznik Prezydenta IV RP; w okresie 1975 - grudzień 1981 należał do PZPR i pracował na nomenklaturowym stanowisku sekretarza redakcji gdańskiego tygodnika 'Czas', klasycznego pisma partyjnego 'po linii i na bazie' (szefostwo z PZPR-owskiej nomenklatury, cenzura, wytyczne z KW itd.).
15. Krzysztof Śniegocki - Sędzia Trybunału Stanu IV RP wybrany jako kandydat PiS i LPR. W latach 80. jako radca ministerstwa rolnictwa aktywnie występował w sądzie pracy przeciwko wyrzuconemu z pracy za działalność związkową działaczowi 'Solidarności'.
16. Ryszard Siewierski - Zastępca Komendanta Głównego Policji IV RP - członek PZPR do końca (1990). W latach 1987-1990 był zastępcą szefa Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Jeleniej Górze ds. polityczno-wychowawczych. Był klasycznym oficerem politycznym, krzewiącym socjalizm wśród milicjantów i sprawdzającym czy nie chodzą do kościoła lub nie mają kumpli w opozycji.
17. Stanisław Kostrzewski - od 25.02.2006 skarbnik PiS - był aktywnym członkiem PZPR do końca jej działalności. Żeby było ciekawiej - od 31.12.2005 jest wiceprezesem Banku Ochrony Środowiska i nie ma tu żadnego konfliktu interesów.
18. Henryk Biegalski - nominowany i odwołany z funkcji szefa Centralnego Zarządu Służby Więziennej IV RP, był członkiem PZPR od 1969 r. do końca lat 80. Od marca 1982 r. należał do Komisji Bezpieczeństwa i Ładu Publicznego KW PZPR w Gdańsku.
19. Jerzy Bahr - 19.05.2006 mianowany ambasadorem RP w Moskwie. W latach 1976 - 1980 w randze I sekretarza pracował w Ambasadzie PRL w Bukareszcie (sekretarz ds. prasowych). Do stanu wojennego był członkiem PZPR. Za prezydentury Kwaśniewskiego był po Siwcu (od marca 2005) szefem BBN i członkiem RBN.
20. Krzysztof Czabański - mianowany 01.07.2006 na prezesa Polskiego Radia S.A. - były dziennikarz m.in. 'Sztandaru Młodych' i 'Zarzewia'. W latach 1967-1980 należał do PZPR.
Obecnie "wybitny prawicowiec i opozycjonista".
21. Stanisław Podlewski - mianowany 17.07.2006 dyrektorem departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa - należał do PZPR do końca jej istnienia.
22. Marcin Wolski - 21.07.2006 mianowany został dyrektorem I programu PR - od 1975 roku do końca był w PZPR, będąc m.in. sekretarzem POP w PR. Obecnie twórca rymowanych "wiekopomnych" hymnów na cześć i ku chwale Kaczyńskich. Strach pomyśleć, co stworzyłby gdyby umiał pisać w czasach Stalina.
23. Tomasz Gąska - mianowany 25.07.2006 nowym wiceprezesem Radia PiK z nadania PiS - były PZPR-owski aparatczyk, który strzegł linii partii i bronił stanu wojennego. Był członkiem PZPR, sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej w tygodniku 'Fakty' i zastępcą redaktora naczelnego tej gazety od 1979 roku, przez stan wojenny, aż do upadku komunizmu, odznaczony medalem im. Janka Krasickiego. Używając pseudonimu Tomasz Hellen pisał m.in. peany na temat WRON, a w tekście 'Jaka może być partia' nawoływał do odrodzenia w PZPR 'ducha leninowskich zasad'.
24. Jan Sulmicki - kandydat na prezesa Narodowego Banku Polskiego, zgłoszony 11.12.2006 przez Kaczyńskiego - były aktywista PZPR w SGPiS (obecnie SGH), także w stanie wojennym. 14.12.2006 zrezygnował z kandydowania z "powodów rodzinnych".
25. Maciej Giertych - były członek PRON i Rady Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim poparł dekret o wprowadzeniu stanu wojennego i delegalizację Solidarności. Wiosną 1989 roku brał udział w obradach "Okrągłego Stołu" jako doradca gen. Jaruzelskiego.
Nigdy nie został zarejestrowany jako TW ponieważ SB uznała, że jest wystarczająco przydatny jako współpracownik zupełnie jawny.
(Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego - PRON - organizacja polityczna utworzona w okresie stanu wojennego przez PZPR i podporządkowane jej stronnictwa polityczne oraz organizacje katolickie w celu propagandowego wykazania poparcia społeczeństwa dla polityki partii, a w szczególności wprowadzenia stanu wojennego).
26. Ryszard Bender - także członek PRON i poseł na Sejm PRL. Vice-prezes PZKS, które oficjalnie poparło wprowadzenie stanu wojennego w 1981. Obecnie senator LPR.
27. Janusz Maksymiuk z Samoobrony, negocjował z PiSem - jak mówił J. Kaczyński: 'najlepszą od 17 lat koalicję rządową'. W PZPR od 1975 do końca. Umieszczony na liście krajowej PZPR w wyborach '89 obok takich tuzów jak Kiszczak, Kania, Florian Siwicki, Rakowski.
Jako TW "Roman" figuruje w kartotece ogólnoinformacyjnej wydz. II BEiA UOP. zarejestrowany pod nr 46734 dnia 15.07.83 przez Pion VI RUSW Oleśnica. Nr archiwalny 60430/I, nr mikrofilmu 60430/1. Miejsce archiwizacji WEiA del. UOP we Wrocławiu. Data zaprzestania kontaktów 27.09.89.
28. Stanisław Łyżwiński - wiceprzewodniczący Samoobrony. W czasach PRL był członkiem ZSL (przybudówki PZPR), w III RP zaangażował się w działalność powiatowej organizacji SLD. Świadomy i tajny współpracownik SB.
29. Bolesław Borysiuk wybrany do KRRiT za zgodą Kaczyńskich. Był strażnikiem "jedynie słusznej linii Roberta Kwiatkowskiego", przez lata prezesa TVP z ramienia SLD i jednego z czarnych bohaterów afery Rywina . Do PZPR należał od 1971 r. "Bolek nie jest lubiany, silne poparcie ma tylko wśród byłych aktywistów PZPR i SLD, szczególnie tych z frakcji Millera".
30. Irena Okrągła - powołana 01.12.2005 przez ministra Ziobro na stanowisko zastępcy prokuratora generalnego. W 1985 r, pełniąc funkcję wiceszefowej Prokuratury Rejonowej w Sopocie, podjęła decyzję o aresztowaniu Jarosława Malca, działacza opozycji zatrzymanego przez milicję w czasie rozlepiania plakatów nawołujących do bojkotu wyborów do Sejmu.
31. Wiesław Jan Kurowski, członek Rady Politycznej PiS - TW 'Sławek', 'Radosław', 'Jacek'. Na stronie PiS pan Kurowski nie figuruje na liście członków Rady, ale - co ciekawe - w wersji angielskiej strony dalej jest jej członkiem.
32. Janusz Kaczmarek - szef MSWiA, prokurator krajowy z ramienia PiS - oskarżony o spowodowanie przecieku, zatrzymany przez ABW pod zarzutem mataczenia. Członek PZPR od 1986 r.
33. Piotr Cybulski - poseł na Sejm RP z listy PO. W styczniu 2006 r. odszedł do PiS. Okazało się, że był członkiem ZSMP i PZPR, co wcześniej zataił. PiSowi to nie przeszkadzało.
34. Andrzej Lepper - Wicepremier Rządu IV RP - wieloletni członek i działacz PZPR. Skazany ponadto prawomocnymi wyrokami za przestępstwa pospolite!
35. Aleksander Chłopek - poseł z Gliwic. Członek PZPR od roku 1978. W 1980 r. wstąpił do Solidarności, w latach 80. był członkiem egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR.
36. Halina Molka - posłanka na Sejm RP V kadencji. Wybrana liczbą 3706 głosów z okręgu piotrkowskiego. Były członek PZPR, później Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej. 21 września 2006 roku, opuściła klub parlamentarny Samoobrony, przechodząc do nowopowstałego Ruchu Ludowo-Narodowego. Od 26 kwietnia 2007 do 23 sierpnia 2007 członkini Koła Posłów Bezpartyjnych. Od 23 sierpnia 2007 posłanka PiS
37.
Ukrywajacy sie przed SB i aresztowaniem w stanie wojennym Bogdan Lis, tak mowil o spotkaniu z A. Macierewiczem w 1983 r.: "On namawiał mnie do tego, żebym się ujawnił, mówił, że “Solidarność kaputt, że to koniec z Solidarnością” - i mówię to z ręką na sercu - “że tak naprawdę jedynym ratunkiem jest, żebyśmy tak autentycznie, naprawdę pokochali ZSRR, bo tylko, jak oni nam uwierzą, że my ich kochamy, to dadzą nam więcej wolności”. Macierewicz nigdy nie wytlumaczyl sie z tych slow a B. Lis zostal wkrotce aresztowany i skazany na kilka lat wiezienia. Przypadek?
Ruska Armia G warta
Jak mówia Makijenko i Puchow - eksperci Kremla od armii -W Rosji do wypełniania zadań bojowych nadaje się u nas ok. 250 tys. żołnierzy, czyli około piątej części tych, którzy służą w armii. Reszta siedzi w koszarach i tylko sama się ochrania, bo do niczego się nie nadaje - mówią rosyjscy eksperci wojskowi Konstantin Makijenko i Rusłan Puchow Doszli oni m.in. do wniosku, że dzisiejsze siły zbrojne Rosji nie byłyby w stanie prowadzić konwencjonalnej wojny nie tylko z przeciwnikiem tak potężnym jak USA czy NATO, ale nawet z Turcją czy Polską.
Procesy Macierewicza
http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6/macierewicz-ma-zaplacic-za-pomowienie-iti,204366.html
http://tvp.info/informacje/polska/macierewicz-ma-przeprosic-dukaczewskiego/8138940
http://www.wprost.pl/ar/396150/Macierewicz-klamal/
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1531641,2,antoni-macierewicz-i-jego-liczne-procesy.read
http://tvp.info/informacje/polska/macierewicz-ma-przeprosic-dukaczewskiego/8138940
http://www.wprost.pl/ar/396150/Macierewicz-klamal/
http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1531641,2,antoni-macierewicz-i-jego-liczne-procesy.read
Ruskie Trolle
Była "kremlowskim trollem", wytoczyła proces. Pozwani nie przyszli.
Twitter Ludmiła Sawczuk domaga się odszkodowania za straty moralne.
Rozpoczęty w poniedziałek proces, wytoczony pracodawcy przez byłego "kremlowskiego trolla" - pracownicę petersburskiej machiny propagandowej wspierającej prezydenta Władimira Putina, natychmiast został przesunięty na 23 czerwca, bo nie stawili się pozwani.
Powódka, Ludmiła Sawczuk, powiedziała o tym we wtorek agencji Asociated Press, podkreślając, że domaga się odszkodowania za straty moralne i żąda zamknięcia firmy Internet Research, podając jako przyczynę, że jej pracownicy nie mają zgodnych z rosyjskim prawem umów o pracę.
"Kremlowskie trolle" jak przodownicy pracy. Muszą wyrobić normę, 160 postów w 12 godzin
O "kremlowskich trollach" Associated Press informowała w końcu maja.
"Powtarzają to, co im powiedziano"
Ludmiła Sawczuk, 34-letnia dziennikarka samotnie wychowująca dwójkę dzieci, pracowała w petersburskiej komórce wojny propagandowej do połowy marca. Kiedy przyjmowała tę pracę, miała świadomość, że wkracza do orwellowskiego świata, ale przyznaje, że nie zdawała sobie sprawy z jego skali.
Sawczuk opisała agencji AP, jak każdy z trolli prowadzi pod różnymi pseudonimami po kilkanaście kont na portalach społecznościowych. W wydziale, w którym pracowała, każdego obowiązywało napisanie 160 postów na 12-godzinnej zmianie. Trolle z innych wydziałów zalewają internet spreparowanymi zdjęciami i proputinowskimi komentarzami na temat materiałów, ukazujących się na rosyjskich i zachodnich portalach.
Wyszydzić, oblać błotem, znieważyć. Internetowy troll Putina opowiada o swojej pracy
Niektóre trolle otrzymują codzienne instrukcje, określające, co mają pisać i jakie emocje wywoływać. - Wydaje mi się, że ci ludzie nie wiedzą, co robią. Po prostu powtarzają to, co im powiedziano - mówiła Sawczuk. Dodała, że większość trolli to młodzi ludzie, skuszeni względnie wysoką płacą, wynoszącą 40-50 tys. rubli miesięcznie (800-1000 USD).
Trolle na wojnie
Agencja AP odnotowuje, że informacje dziennikarki odpowiadają temu, co publicznie ujawniały inne trolle, choć Sawczuk jest jedną z niewielu, którzy zgodzili się na ujawnienie nazwiska. Ona zrezygnowała po dwóch miesiącach i kilku dniach, kiedy uznała, że praca w tej propagandowej machinie jest dla niej nie do zniesienia.
Firma Internet Research jest finansowaną - jak twierdzą rosyjskie media - przez holding, na którego czele stoi przyjaciel prezydenta Władimira Putina. Ci, którzy tam pracowali, mówią, że nie ma wątpliwości, iż cała ta operacja jest kierowana z Kremla.
"Fabryka trolli", konta-widma i 5 innych metod. Wojna Rosji w internecie
Petersburski dziennikarz Andriej Sosznikow, jeden z pierwszych, którzy informowali o "kremlowskich trollach", powiedział agencji AP, że pracuje ich w Petersburgu około 400. Operację nasilono w marcu 2014 roku, kiedy Rosja zaanektowała ukraiński Krym. W ostatnich miesiącach poszukuje się anglojęzycznych trolli, by - jak twierdzi Sosznikow - wpływać na opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych.
Uwagę trolli przykuwają też Niemcy i inne kraje zachodnie, a także Serbia z jej nadziejami na członkostwo w UE. Celem kremlowskiej propagandy jest ściągnięcie tego bałkańskiego kraju z powrotem na rosyjską orbitę. AP informowała, powołując się na analityków mediów, że rekrutację trolli w Serbii prowadzi kilka małych partii prawicowych, politycznie i finansowo wspieranych przez Rosję.
Według Associated Press ta rosyjska operacja propagandowa zaniepokoiła Unię Europejską na tyle, iż opracowano plan walki z tą kampanią dezinformacji, choć szczegółów jeszcze nie ujawniono
Twitter Ludmiła Sawczuk domaga się odszkodowania za straty moralne.
Rozpoczęty w poniedziałek proces, wytoczony pracodawcy przez byłego "kremlowskiego trolla" - pracownicę petersburskiej machiny propagandowej wspierającej prezydenta Władimira Putina, natychmiast został przesunięty na 23 czerwca, bo nie stawili się pozwani.
Powódka, Ludmiła Sawczuk, powiedziała o tym we wtorek agencji Asociated Press, podkreślając, że domaga się odszkodowania za straty moralne i żąda zamknięcia firmy Internet Research, podając jako przyczynę, że jej pracownicy nie mają zgodnych z rosyjskim prawem umów o pracę.
"Kremlowskie trolle" jak przodownicy pracy. Muszą wyrobić normę, 160 postów w 12 godzin
O "kremlowskich trollach" Associated Press informowała w końcu maja.
"Powtarzają to, co im powiedziano"
Ludmiła Sawczuk, 34-letnia dziennikarka samotnie wychowująca dwójkę dzieci, pracowała w petersburskiej komórce wojny propagandowej do połowy marca. Kiedy przyjmowała tę pracę, miała świadomość, że wkracza do orwellowskiego świata, ale przyznaje, że nie zdawała sobie sprawy z jego skali.
Sawczuk opisała agencji AP, jak każdy z trolli prowadzi pod różnymi pseudonimami po kilkanaście kont na portalach społecznościowych. W wydziale, w którym pracowała, każdego obowiązywało napisanie 160 postów na 12-godzinnej zmianie. Trolle z innych wydziałów zalewają internet spreparowanymi zdjęciami i proputinowskimi komentarzami na temat materiałów, ukazujących się na rosyjskich i zachodnich portalach.
Wyszydzić, oblać błotem, znieważyć. Internetowy troll Putina opowiada o swojej pracy
Niektóre trolle otrzymują codzienne instrukcje, określające, co mają pisać i jakie emocje wywoływać. - Wydaje mi się, że ci ludzie nie wiedzą, co robią. Po prostu powtarzają to, co im powiedziano - mówiła Sawczuk. Dodała, że większość trolli to młodzi ludzie, skuszeni względnie wysoką płacą, wynoszącą 40-50 tys. rubli miesięcznie (800-1000 USD).
Trolle na wojnie
Agencja AP odnotowuje, że informacje dziennikarki odpowiadają temu, co publicznie ujawniały inne trolle, choć Sawczuk jest jedną z niewielu, którzy zgodzili się na ujawnienie nazwiska. Ona zrezygnowała po dwóch miesiącach i kilku dniach, kiedy uznała, że praca w tej propagandowej machinie jest dla niej nie do zniesienia.
Firma Internet Research jest finansowaną - jak twierdzą rosyjskie media - przez holding, na którego czele stoi przyjaciel prezydenta Władimira Putina. Ci, którzy tam pracowali, mówią, że nie ma wątpliwości, iż cała ta operacja jest kierowana z Kremla.
"Fabryka trolli", konta-widma i 5 innych metod. Wojna Rosji w internecie
Petersburski dziennikarz Andriej Sosznikow, jeden z pierwszych, którzy informowali o "kremlowskich trollach", powiedział agencji AP, że pracuje ich w Petersburgu około 400. Operację nasilono w marcu 2014 roku, kiedy Rosja zaanektowała ukraiński Krym. W ostatnich miesiącach poszukuje się anglojęzycznych trolli, by - jak twierdzi Sosznikow - wpływać na opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych.
Uwagę trolli przykuwają też Niemcy i inne kraje zachodnie, a także Serbia z jej nadziejami na członkostwo w UE. Celem kremlowskiej propagandy jest ściągnięcie tego bałkańskiego kraju z powrotem na rosyjską orbitę. AP informowała, powołując się na analityków mediów, że rekrutację trolli w Serbii prowadzi kilka małych partii prawicowych, politycznie i finansowo wspieranych przez Rosję.
Według Associated Press ta rosyjska operacja propagandowa zaniepokoiła Unię Europejską na tyle, iż opracowano plan walki z tą kampanią dezinformacji, choć szczegółów jeszcze nie ujawniono
czwartek, 27 października 2016
Hieny Smoleńskie
Europosłanka PiS Beata Gośiewska uzasadnia, że mieszka w małym mieszkaniu i potrzebuje środków na zajęcia terapeutyczne dla córki. Domaga się też dodatkowych rent dla dzieci Beata Gosiewska, która od 2014 roku zasiada w Parlamencie Europejskim, w ubiegłym roku zarobiła ponad 97 tysięcy euro. Zadeklarowała też oszczędności w wysokości 1,4 mln zł i 107 tys. euro. Posiada także papiery wartościowe na kwotę blisko 290 tys. zł. Gosiewska podaje też, że razem z dziećmi mieszka w mieszkaniu należącym do matki Przemysława Gosiewskiego o pow. 48 mkw. Rodzina Gosiewskiego po katastrofie otrzymała po 250 tys. zł zadośćuczynienia (razem 750 tys. zł), plus 40 tys. zł jednorazowej pomocy od rządu. Kancelaria Sejmu wypłaciła też żonie 100 tys. zł odszkodowania. Dzieci otrzymały po 2 tys. zł renty (będą ją dostawać do 18. roku życia lub ukończenia nauki). Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych przyznała też dzieciom stypendium w wys. 2,5 tys. zł
Z rodzin trzech ofiar katastrofy: Przemysława Gosiewskiego, gen. Tadeusza Buka i gen. Andrzeja Błasika. Domagają się one łącznie ponad 16 mln zł rekompensat. W sumie krewni ofiar, których akta czytaliśmy, złożyli już więc wnioski o wypłatę ponad 56 mln zł. Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało ugody z 26 osobami
Z rodzin trzech ofiar katastrofy: Przemysława Gosiewskiego, gen. Tadeusza Buka i gen. Andrzeja Błasika. Domagają się one łącznie ponad 16 mln zł rekompensat. W sumie krewni ofiar, których akta czytaliśmy, złożyli już więc wnioski o wypłatę ponad 56 mln zł. Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało ugody z 26 osobami
Grzechy Macierewicza lata PRL
Panie Macierewicz, wyspowiadaj się z własnych grzechów. "Andrzej Friszke na podstawie materiałów IPN stwierdził, że w marcu 1968 Antoni Macierewicz miał obciążać w śledztwie innych działaczy opozycji, w tym Wojciecha Onyszkiewicza. Antoni Macierewicz wbrew deklaracjom ostatecznie nie pozwał Andrzeja Friszke."
I może wyjaśni pan jak to możliwe, że przez 30 lat działalności w opozycji ani raz nie siedział pan w więzieniu? Wszyscy dookoła, Kuroń, Michnik, Niesiołowski siedzieli po kilka razy a pana co najwyżej zatrzymywali na 48 godzin? Pierwszy i jedyny raz został pan pozbawiony wolności w 1981, gdy pana internowano.
I może wyjaśni pan jak to możliwe, że przez 30 lat działalności w opozycji ani raz nie siedział pan w więzieniu? Wszyscy dookoła, Kuroń, Michnik, Niesiołowski siedzieli po kilka razy a pana co najwyżej zatrzymywali na 48 godzin? Pierwszy i jedyny raz został pan pozbawiony wolności w 1981, gdy pana internowano.
wtorek, 15 marca 2016
Obiecaniki
Pani Szydło czy może Pani odpowiedzieć na pytania, co zostało z pisowskiej dobrej zmiany?
-obniżenie wieku emerytalnego –nie ma na to środków w budżecie
-podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tyś zł – nie ma na to środków w budżecie
-darmowe leki dla osób po 75-e – nie ma na to środków w budżecie
-minimalna stawka godzinowa 12 zł - nie ma na to środków w budżecie
-mieszkania za 2,5 tyś zł za metr - nie ma na to środków w budżecie
-przewalutowanie kredytów frankowych - nie ma na to środków w budżecie
- dofinansowanie z pieniędzy podatników sekty fanatyka Rydzyka w kwocie 20 mln. zł. - są na to środki w budżecie
-dofinansowanie górnictwa - nie ma na to środków w budżecie chyba ze zapłaci MON ze środków na modernizację armii
-zrównanie dopłat unijnych dla polskich rolników – biorąc pod uwagę obecne stosunki z UE, będzie dobrze jak w ramach możliwych sankcji nasi rolnicy nie stracą dotychczasowych dopłat
-wprowadzenie podatku od sklepów wielkopowierzchniowych – będzie podatek obrotowy niezależny od powierzchni sklepu. Podatek dotknie więc w głównej mierze polski handel
-likwidacja podatku od kopalin – podatek tylko dla KGHM nie zostanie zniesiony
-wyższe emerytury – rewaloryzacja emerytur w tym roku będzie na znacznie niższym poziomie niż w poprzednich latach
-obiektywne media publiczne – Jacek Kurski niewątpliwie o to zadba
-poprawa funkcjonowania trybunału konstytucyjnego – PIS zafundował nam paraliż tej instytucji
-skończenie z kolesiostwem w służbach cywilnych - będą nominacje partyjne bez konkursów
-powoływanie osób kompetentnych na szefów spółek skarbu państwa – na szefa Orlen, PGNIG powołano pisowskich aparatczyków
-dokończenie dekomunizacji - Panowie Piotrowicz i Jasiński są dobrym przykładem tej dekomunizacj
Panie Duda przypominam pańskie obietnice wyborcze.
- dołoży Pan na KAŻDE dziecko 500zł
- NIE DOPUŚCI PAN DO ZAMKNIĘCIA ANI JEDNEJ KOPALNI I NIE ZWOLNI PAN ŻADNEGO GÓRNIKA.
- reaktywacja Stoczni w Szczecinie
- przywróci poprzednie widełki wieku emerytalnego zamiast 67/67
- (ubranka dla dzieci chce 0 stawki VAT) czyli zlikwiduje VAT8% (przepisy unii ubranka muszą mieć nałożoną najniższą stopę VAT w danym kraju)
- obniży VAT do 22%,
- da prace młodym i mieszkania socjalne na start jeśli założy rodzinę
- dźwignie pensje pielęgniarkom i w samej służbie zdrowia przynajmniej x2
- przewalutuje frankowiczów,
- zwiększy 3 krotnie kwotę wolna od podatku,
- podniesie renty i zwiększy emerytury,
- podniesie najniższą krajową do poziomu UE,
- podwoi nakłady na polską naukę
- repolonizacja banków
- nowe opodatkowanie hipermarketów i banków
- lekarz i dentysta w każdej szkole
- darmowe przedszkola
- obniżenie CIT z 19 do 15% dla najmniejszych przedsiębiorstw zatrudniających min 3 osoby
- wycofanie się z pakietu klimatycznego
- stworzenie systemu obrony terytorialnej kraju z organizacji paramilitarnych
- likwidacja NFZ
- konstytucyjna ochrona lasów państwowych
- przywrócenie 8 letniej szkoły podstawowej i 4 letniego liceum.
- utrzymanie dobrego kursu ZŁOTEGO
- darmowe lekarstwa dla każdego emeryta.
Gdyby tu zajrzał jakaś pisowska niedojda i wyskoczyła z biciem murzynów to wrzucam obietnice poprzedniej ekipy
Na tle innych państw UE wzrost został przyśpieszony.
Od 2007r PKB wzrósł o 20% , najwięcej w EU. Wysoki wzrost
PKB został dobrze wykorzystany. Średnia płaca krajowa wzrosła
o 40% ( Za PISu - 2691 zł , obecnie - 3832 zł )
2. Radykalnie podniesiemy emerytury - zrealizowane
Średnia emerytura w 2007 to 1300zł. Obecnie 1940zł. Wzrost 50%
3. Wybudujemy nowoczesną sieć autostrad - zrealizowane
Wybudowano 1700 km autostrad i ekspresówek, a 600 km jest w budowie.
- to więcej niż przez poprzednie 50 lat
4. Zagwarantujemy bezpłatny dostęp do opieki medycznej - bezpłatny
dostęp jest zagwarantowany. Nakłady na służbę zdrowia podniesiono
z 53 mld w 2007 do 67 mld obecnie. Znacznie powyżej inflacji.
5. Zapewnimy niskie podatki - pomimo kryzysu są niższe niż w 2007r.
W 2008 zostały obniżone składki ZUS, a w 2009 podatek PIT.
6. Przyśpieszymy budowę stadionów na Euro 2012.
- budowa została przyśpieszona i zakończona na czas
7. Wycofamy wojska z Iraku - zostały wycofane
8. Sprawimy, że Polacy z emigracji będą chcieli wracać - i wracają.
Emigracja jest obecnie nizsza niż w 2007r.
9. Podniesiemy poziom edukacji i upowszechnimy Internet.
- zrealizowane w 100% ( odsunięcie faszystów od edukacji)
Internet jest upowszechniony - dowód to ilość debili na onecie
10. Podejmiemy rzeczywistą walkę z korupcją.
-od 2007 Polska pod względem najniższej korupcji wg raportu TI
poprawiła swoją pozycję aż o 20 miejsc w świecie. Obecnie jest
na 41 miejscu, za PISu na 61 miejscu.
I to wszystko w warunkach największego od 70 lat kryzysu światowej
niedziela, 3 stycznia 2016
Skok na SKOK
Z niewielkiego SKOKu Wspólnota wyparowało 800 mln, ok 150 mln zostało wytransferowane do SKOKu Holding w Luksemburgu, 65 mln z systemu SKOK trafiło do prywatnej spółki senatora PIS
Spóldzielczy Instytut Naukowy, a straty w SKOKu Wołomin to ponad 2 mld zł. Aby klientom upadłych SKOKów zapewnić wypłatę złożonych oszczędnośći, BFG czyli w praktyce my wszyscy,
musieliśmy już wyłożyć 3,2 mld zł. Taki jest praktyczny wkład PISu w naprawę Polski na uczciwą i sprawiedliwą.
Na zdjęciach z libacji alkoholowych organizowanych w SKOKu Wołomin (do których dotarł Newsweek), aż roi się od polityków PIS. Wśród gości bryluje na przykład poseł PIS Sasin, który na
jednym ze zdjęć odbiera statuetkę i kwiaty od prezesa SKOK Wołomin . Oprócz niego w SOKu balowali posłanka Gosiewska, poseł PIS i były agent CBA Kaczmarek , eurodeputowany PiS
M.Jurek oraz PiS-owscy samorządowcy: burmistrz Wołomina Madziar (Sasin, zanim został posłem, był jego doradcą) i starosta Uściński. Na imprezach bywali również K-Mikke, A.Zawisza i satyryk J.Pietrzak.
SKOK-i to spółdzielcze kasy oszczędności,a nie banki.Wszystkie SKOK ( patrz STATUT ) należą do jednej,tej samej Kasy nad którą jest Rada Krajowa SKOK.Pierwszym przewodniczącym Rady Krajowej SKOK i współzałożycielem był Lech Kaczyński.Następnie wiele lat Bierecki.To w SKOK Wołomin zabawiała się cała śmietanka PiS.Zadaniem Rady Krajowej SKOK i jej szefa była kontrola merytoryczna i finansowa wszystkich SKOK.Bierecki niczego nie dopilnował,a wręcz sam wyprowadzał miliony
Bierecki z PIsu stworzył lewe konto firmowe w Luksemburgu i wypłacił sobie 80 mln PLn premii.. To tyle ile zarabia przeciętny wyborca PIsu?
To Bierecki zatwierdzał w 2008 roku Polaszczuka na jego stanowisku i to Bierecki do 2012 miał nadzór nad tym SKOKiem z ramienia Kasy Krajowej . Prokuratura stwierdziła , że wyprowadzanie pieniędzy z tego SKOK trwało od 2007 do 2012 roku kiedy rządził tam Bierecki
Znalezione w sieci
środa, 1 lipca 2015
Opowiem wam bajkę
Gdy człowiek zajrzy na niektóre fora czytam ciągle, że Putin chce bronić świat przed inwazją Żydostwa, które ponoć zagraża całemu światu i lada moment ma się rozpętać coś co zaplanowali wielcy tego świata, a teraz czas na małą opowieść
W Leningradzie, trochę ponad 50 lat temu, chłopiec urodził, sąsiedzi, który był żydowska rodzina. Przyjazny sąsiad chłopiec został przewieziony do żydowskiej rodziny w młodym wieku i nasiąknięty szacunek do świata żydowskiego. Tam podawano potrawy żydowskie, i nie widział głowa rodziny czyta książki żydowskie, w których docenia szacunku dla siebie członków rodziny żydowskiej. Po pewnym czasie chłopiec dorósł i został zastępcą burmistrza Petersburga. A kiedy dowiedział się, że inny zastępca burmistrza nie chce pozwolić na stworzenie szkoły żydowskiej w Petersburgu. Potem wziął wszystkie dokumenty w sprawie organizacji szkoły żydowskiej i przyszedł do zastępcy burmistrza, jest za to odpowiedzialny, pytając, dlaczego i dlaczego zakaz.Odpowiedź jest, że życie: "Jestem Żydem, a on nie chce być oskarżony o promowanie szkoły żydowskiej, więc moja zgoda nie będzie." Słysząc to, który wychował się do zastępcy burmistrza chłopiec sam podpisał wszystkie dokumenty i ukazał się w Petersburgu szkoły żydowskiej.Nazwa tej osoby - Władimir Władimirowicz Putin.
Władimir Putin wraz z matką odwiedził Izrael w 1967 roku, w wieku lat piętnastu lat. A wyjazdy wtedy do Izraela i USA dozwolone były jedynie dla odwiedzenia tylko bardzo bliskiej rodziny. Oznacza to, że Putin miał bliską rodzinę w Izraelu.
W Leningradzie, trochę ponad 50 lat temu, chłopiec urodził, sąsiedzi, który był żydowska rodzina. Przyjazny sąsiad chłopiec został przewieziony do żydowskiej rodziny w młodym wieku i nasiąknięty szacunek do świata żydowskiego. Tam podawano potrawy żydowskie, i nie widział głowa rodziny czyta książki żydowskie, w których docenia szacunku dla siebie członków rodziny żydowskiej. Po pewnym czasie chłopiec dorósł i został zastępcą burmistrza Petersburga. A kiedy dowiedział się, że inny zastępca burmistrza nie chce pozwolić na stworzenie szkoły żydowskiej w Petersburgu. Potem wziął wszystkie dokumenty w sprawie organizacji szkoły żydowskiej i przyszedł do zastępcy burmistrza, jest za to odpowiedzialny, pytając, dlaczego i dlaczego zakaz.Odpowiedź jest, że życie: "Jestem Żydem, a on nie chce być oskarżony o promowanie szkoły żydowskiej, więc moja zgoda nie będzie." Słysząc to, który wychował się do zastępcy burmistrza chłopiec sam podpisał wszystkie dokumenty i ukazał się w Petersburgu szkoły żydowskiej.Nazwa tej osoby - Władimir Władimirowicz Putin.
Władimir Putin wraz z matką odwiedził Izrael w 1967 roku, w wieku lat piętnastu lat. A wyjazdy wtedy do Izraela i USA dozwolone były jedynie dla odwiedzenia tylko bardzo bliskiej rodziny. Oznacza to, że Putin miał bliską rodzinę w Izraelu.
Koniec bajeczki dziękuje za uwagę ;)
wtorek, 2 grudnia 2014
Och nie! Proszę nie krzywdzić księdza pedofila
"Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga - uważa abp Józef Michalik."
Bo księdza przecież nie wypada, ksiądz jest ponad prawem i jemu wolno, w końcu to taki dobry porządny i dobry człowiek. Wydawałoby się, że spół wokół księdza Gila to tylko szum wokół jednego
To była wpadka lapsus - gdy dziecko mówi marchefka a nie marchewka
Niechlujna intelektualnie nędza kościelnych elit ewidentnie wskazuje, że ci ludzie mają za nic opinię publiczną, 2 tyś lad indoktrynacji zrobiło swoje, ludzie i tak będą całować ich po tyłkach.
Pozytywem będzie samo tylko odnalezienie przez ród kleszy swojego miejsca w szeregu, feudalne zależności idą w odstawkę. Hodowanie zakompleksionego, zastraszanego bożą zemstą sługi a potem żerowanie na tych zaimplementowanych przez klechę kompleksach
[...]W czerwcu 2004 r., w trzy lata od ujawnienia skandalu w Tylawie, Sąd Rejonowy w Krośnie skazał 65-letniego ks. M. na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć za molestowanie sześciu dziewczynek. Ksiądz nie przyznał się do winy, ale też nie odwoływał się. Sąd potwierdził, że kapłan wkładał ręce pod bluzki dziewczynek i dotykał ich piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał krocza, całował, wkładał palec do pochwy.[...]Abp Michalik w sprawie ks. M.w 2001 r. napisał list, w którym wyraził współczucie duchownemui nadzieję, "że konfratrzy i parafianie, którzy znają lepiej środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę".
Ks. Michał M. po wyroku mieszkał w Tylawie. Został przeniesiony dopiero w 2005 r. Ale do Dukli, jak twierdzą parafianie, zaglądał regularnie jeszcze do końca zeszłego [2011]roku.[...]"
Apel do rodziców i dziadków. Ludzie zabierzcie dzieci z kościoła katolickiego jeśli nie chcecie mieć inwalidów psychicznych po takich zabawach z klerykami
środa, 12 listopada 2014
Tylawa
"Lucyna Krawiecka to ta osoba, która w 2001 roku “uruchomiła” sprawę tylawską – ujawniła pierwszą w Polsce głośną aferę dotyczącą molestowania nieletnich dziewczynek przez duchownego. Chodziło o księdza Michała M., wtedy proboszcza parafii Tylawa na Podkarpaciu. To Lucyna pojechała z tą sprawą najpierw do przełożonego kapłana – arcybiskupa przemyskiego Józefa Michalika – a gdy ten nie chciał pomóc, zgłosiła się do prokuratury. To ona wiosną 2001 roku poprosiła o pomoc “Gazetę”.
Kilka miesięcy po ujawnieniu skandalu rodzina Krawieckich opuściła Tylawę i wyjechała do Warmińsko-Mazurskiego. Mieszkają tam do dziś. – Ten wyjazd był zaplanowany dużo wcześniej. Wiedząc, że wkrótce opuścimy Tylawę i słysząc o czynach księdza M., postanowiłam, że jeszcze przed wyjazdem załatwię tę sprawę. Że pomogę dzieciom – wspomina Lucyna.
Wtedy, w 2001 roku, nie wiedziała, że sprawa będzie się ciągnąć kilka lat.
Lucyna jest teologiem, należy do Kościola grekokatolickiego, organizuje obozy religijne dla grekokatolickiej młodzieży. Od roku prowadzi przykościelną bezalkoholową restaurację U Świętego Mikołaja. To bardziej “dom otwarty” niż restauracja. Na ścianach wiszą ikony, pod ścianą duży wiejski piec, za bibeloty służą stare wyszywanki, w tle pobrzmiewa ukraińska muzyka.
Gdy pytam, jak dziś myśli o “sprawie tylawskiej”, słyszę: – Chodziło o sprawę zasadniczą. O zło. O walkę ze złem. Tak jaskrawym, wyraźnym i dosadnym, że nie sposób go było obojętnie minąć. Ze złem, które niszczyło słabe istoty – małe, niewinne dziewczynki. Gdybym nie podjęła tej walki, byłby to wielki grzech. Byłabym winna, gdyby te dziewczynki utraciły wiarę: w Boga, w ludzi, w czystość – tłumaczy.
Lucyna dowiedziała się o molestowaniu od dziewczynek, które odwiedzały jej kilkuletnie wtedy córki. To one opowiadały o tym, jak ksiądz je całuje w usta i wkłada ręce do majtek. Robił to u siebie na plebanii, zdarzało się, że w podobny sposób zachowywał się podczas lekcji katechezy. Lucyna nagrała te wyznania na kasetę magnetofonową. Pojechała z nią do arcybiskupa Michalika, ale nie chciał jej wysłuchać. Potem kasetę oddała prokuraturze.
Dziś, po siedmiu latach od początku tamtej, historii możemy o niej spokojnie rozmawiać. Ale wtedy były ataki ze strony hierarchów kościelnych i nienawiść zdecydowanej większości mieszkańców parafii, którzy zaciekle bronili księdza. Arcybiskup Michalik w liście do wiernych z parafii tylawskiej w połowie 2001 roku napisał, że wystąpiła z oskarżeniami przeciwko powszechnie szanowanemu kapłanowi i ma cel chyba inny niż dobro dzieci i religii. Ludzie w parafii mówili o niej, że chce przejąć od księdza M. prowadzenie religii w szkole, a oboje z mężem chcą odebrać wspólnocie rzymskokatolickiej kościół w Tylawie. Potem, że świadkom, którzy zdecydowali się zeznawać w prokuraturze, płaci i obdarowuje ich prezentami.
- Wtedy nie wiedziałam, że to tak się potoczy – odpowiada Lucyna. – Naiwnie myślałam, że skoro są fakty, świadkowie, to nie ma wyjścia: ksiądz musi odejść z parafii, a dziewczynki nie będą więcej molestowane. A potem nie sposób było się już wycofać.
Sprawa molestowania nieletnich dziewczynek przez księdza M. miała swoje zakręty. Prokuratura krośnieńska w 2001 r. ją umorzyła, uznając, że w czynach księdza nie ma znamion przestępstwa. Że ksiądz nocując dziewczęta na swojej plebanii, kąpiąc je i śpiąc z nimi w jednym łóżku, zachowywał się po prostu jak dobry wujek. Całował je na zasadzie “daj ciumka” czy “gilgotania brodą”.
Dopiero po publikacji w “Gazecie” Prokuratura Krajowa nakazała prowadzić śledztwo nadal i przeniosła je do prokuratury w Jaśle. Po trzech latach, w 2004 roku, krośnieński sąd wydał wyrok: ksiądz Michał M. został uznany winnym molestowania sześciu małych dziewczynek. Wyrok: dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat, a także zakaz wykonywania zawodu nauczyciela przez osiem lat. Sąd potwierdził, że skazany kapłan krzywdził dziewczynki: brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzki i dotykał piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan.
Wyroku słuchały tłumy dziennikarzy z całego kraju i parafianie, którzy do końca nie chcieli się pogodzić z bolesną prawdą. A sąd w uzasadnieniu podał, że molestowania duchowny dopuszczał się od kilkudziesięciu lat przy cichej aprobacie parafian, którzy traktowali go jak drugiego po Bogu. Ksiądz do końca nie przyznał się do winy. Ale od wyroku się nie odwołał.
Lucyna mówi, że często myśli o tamtej sprawie. – To była na pewno bardzo wyraźna część mojego życia. Ale nie ja szukałam tej sprawy, nie chciałam na siłę się sprawdzić ani niczego udowodnić. To ta sprawa mnie dopadła, a nie ja sprawę. Ja tylko weszłam do zatęchłego pomieszczenia i otworzyłam okno – mówi.
Wśród publiczności, która wysłuchała wyroku, była też Ewa Orłowska. 45-letnia dziś kobieta, matka dziewięciorga dzieci, była molestowana przez księdza M. w dzieciństwie. Jako jedna z pierwszych zdecydowała się na złożenie zeznań w prokuraturze, złożyła prywatny akt oskarżenia. Miała też odwagę wystąpić w mediach, pokazać twarz, ujawnić nazwisko. Gdy ją poznałam, była szarą, zahukaną kobietą samotnie wychowującą dzieci. Mieszkała w zagrzybionym, popegeerowskim bloku w Mszanie, jednej z wiosek w parafii Tylawa. Najpierw opowiedziała mi tylko o przypadkach molestowania, którego proboszcz dopuszczał się wobec innych dzieci. Dopiero po kilku tygodniach wyznała, że ona także miała takie przeżycia. Gdy we wsi dowiedzieli się, że poszła do prokuratury, zaczęły się ataki. Gdy wychodziła z mieszkania, sąsiadki nie dawały jej spokoju. Straszyły, złorzeczyły. Siostra, która mieszkała po sąsiedzku, przestała się do niej odzywać, a były mąż nie zostawiał na niej suchej nitki. Nie poddała się nawet, gdy prokurator w pierwszym śledztwie uznał jej zeznania za niewiarygodne i sugerował, że ona sama źle zajmuje się dziećmi. Nie wyparła się podczas konfrontacji z księdzem.
Jesienią 2003 roku do Ewy uśmiechnęło się szczęście. Przeczytał o niej szef fundacji z drugiego końca Polski (chce zachować anonimowość). – Gdy pierwszy raz przeczytałem o Ewie, pomyślałem, że jej dalsze mieszkanie w Mszanie jest czymś nieprawdopodobnym. I powiedziałem sobie, że tej kobiety tam nie zostawię.
Fundacja kupiła jej mieszkanie w Rzeszowie, do którego Ewa sprowadziła się z dziećmi. Nauczyła się żyć od nowa. Zaczęła o siebie dbać. Poszła do szkoły – uczy się zaocznie w LO, w tym roku będzie zdawać maturę. Ciągle może liczyć na pomoc fundacji, ale nie siedzi z założonymi rękami. Pracowała najpierw w hipermarkecie, a od roku w podrzeszowskim hotelu. – Jestem tam szczęśliwa, szefowa mnie docenia, mówi do mnie: “Ewa, nie wyobrażam sobie bez ciebie tego miejsca”. To dlatego, że potrafię z gośćmi porozmawiać, a gdy jest im smutno, piszę im liściki – mówi Ewa.
- W pracy czy w szkole wszyscy myślą, że jestem twardą kobietą, która sama nie ma większych problemów. Ale gdy wchodzę do mieszkania, zamykam się w czterech ścianach i mam doły. Dotąd z nikim się nie związałam, wycofuję się, boję – opowiada o swoich problemach.
Ale czy żałuje tego, że oskarżyła księdza? – Żałuję, że tak późno to zrobiłam. A czy się cieszę? Cieszę się, bo już nie będzie trzeciego pokolenia – mówi krótko.
Ks. Michał M. był w parafii Tylawa przez 35 lat. Ewa była przez niego krzywdzona, gdy była małą dziewczynką.
- Co bym zrobiła, gdybym zobaczyła teraz księdza M. na ulicy? Kiedyś zobaczyłam człowieka uderzająco do niego podobnego. Myślałam, że ani kroku nie zrobię – opowiada.
Pytam Ewę, co straciła, a co zyskała po tylawskiej sprawie. – Straciłam sąsiadów, rodzinę. Można powiedzieć, że wszystko. Myślałam, że świat się zawalił. Ale to wszystko da się odtworzyć w innym miejscu. A zyskuje się spokój duszy. Pewność, że nie będzie następnych ofiar. Zyskuje się samego siebie.
Dzieci bez stresu idą na religię
Gdy w 2004 r. sędzia w Krośnie ogłaszał wyrok, wydawało się, że problem został nazwany i rozwiązany. Tymczasem ks. Michał M. spokojnie wrócił na plebanię w Tylawie. – Pisaliśmy nawet do Watykanu w tej sprawie. Prosiliśmy, by ksiądz został zabrany z parafii, by dzieci nie musiały na niego dłużej patrzeć, by atmosfera w parafii się uspokoiła. Ale mijał miesiąc za miesiącem i nic się nie działo. Latem następnego roku pojechałam do siostry, do Rzymu. Modliłam się o usunięcie księdza przy grobie greckokatolickiego biskupa Jozafata. Wróciłam do Polski, wysiadłam z samolotu i odebrałam telefon od Beaty Maziejuk. Usłyszałam: “Słuchaj, jego już tu nie ma” – wspomina Lucyna.
Beata Maziejuk to jedna z parafianek, autorka wzruszającego listu do arcybiskupa Michalika, który napisała późnym latem 2001 roku. Prosiła w nim o pomoc, o zabranie kapłana z parafii. Pisała m.in.: “Przeraża mnie myśl, że dla opacznie pojętego dobra Kościoła my, Jego żywe ciało, zostaliśmy świadomie potraktowani jak trawa, po której przechodzi się ku wyższym celom, nie bacząc na szkody jej wyrządzane”.
Wtedy długo zastanawiała się nad tym, czy pozwolić na wydrukowanie tego listu w gazecie. Dziś mówi tak: – Warto przeciwstawiać się takim sytuacjom. Gdy teraz patrzę na tę wieś, widzę spokój. I, co najważniejsze, patrzę na dzieci, które idą na religię bez stresu. Nagłośnienie takiej sprawy jest zawsze bolesne. Ale gdy się nagłaśnia, jest nadzieja, że ludzie nie dopuszczą do krzywdzenia dzieci. Ta sprawa udowodniła też, że nigdy nie jest się zupełnie bezsilnym wobec zła. Zło w parafii Tylawa zostało nazwane, wykluczone i jest duże prawdopodobieństwo, że nie zostanie powtórzone."
Wklejka
Kilka miesięcy po ujawnieniu skandalu rodzina Krawieckich opuściła Tylawę i wyjechała do Warmińsko-Mazurskiego. Mieszkają tam do dziś. – Ten wyjazd był zaplanowany dużo wcześniej. Wiedząc, że wkrótce opuścimy Tylawę i słysząc o czynach księdza M., postanowiłam, że jeszcze przed wyjazdem załatwię tę sprawę. Że pomogę dzieciom – wspomina Lucyna.
Wtedy, w 2001 roku, nie wiedziała, że sprawa będzie się ciągnąć kilka lat.
Lucyna jest teologiem, należy do Kościola grekokatolickiego, organizuje obozy religijne dla grekokatolickiej młodzieży. Od roku prowadzi przykościelną bezalkoholową restaurację U Świętego Mikołaja. To bardziej “dom otwarty” niż restauracja. Na ścianach wiszą ikony, pod ścianą duży wiejski piec, za bibeloty służą stare wyszywanki, w tle pobrzmiewa ukraińska muzyka.
Gdy pytam, jak dziś myśli o “sprawie tylawskiej”, słyszę: – Chodziło o sprawę zasadniczą. O zło. O walkę ze złem. Tak jaskrawym, wyraźnym i dosadnym, że nie sposób go było obojętnie minąć. Ze złem, które niszczyło słabe istoty – małe, niewinne dziewczynki. Gdybym nie podjęła tej walki, byłby to wielki grzech. Byłabym winna, gdyby te dziewczynki utraciły wiarę: w Boga, w ludzi, w czystość – tłumaczy.
Lucyna dowiedziała się o molestowaniu od dziewczynek, które odwiedzały jej kilkuletnie wtedy córki. To one opowiadały o tym, jak ksiądz je całuje w usta i wkłada ręce do majtek. Robił to u siebie na plebanii, zdarzało się, że w podobny sposób zachowywał się podczas lekcji katechezy. Lucyna nagrała te wyznania na kasetę magnetofonową. Pojechała z nią do arcybiskupa Michalika, ale nie chciał jej wysłuchać. Potem kasetę oddała prokuraturze.
Dziś, po siedmiu latach od początku tamtej, historii możemy o niej spokojnie rozmawiać. Ale wtedy były ataki ze strony hierarchów kościelnych i nienawiść zdecydowanej większości mieszkańców parafii, którzy zaciekle bronili księdza. Arcybiskup Michalik w liście do wiernych z parafii tylawskiej w połowie 2001 roku napisał, że wystąpiła z oskarżeniami przeciwko powszechnie szanowanemu kapłanowi i ma cel chyba inny niż dobro dzieci i religii. Ludzie w parafii mówili o niej, że chce przejąć od księdza M. prowadzenie religii w szkole, a oboje z mężem chcą odebrać wspólnocie rzymskokatolickiej kościół w Tylawie. Potem, że świadkom, którzy zdecydowali się zeznawać w prokuraturze, płaci i obdarowuje ich prezentami.
- Wtedy nie wiedziałam, że to tak się potoczy – odpowiada Lucyna. – Naiwnie myślałam, że skoro są fakty, świadkowie, to nie ma wyjścia: ksiądz musi odejść z parafii, a dziewczynki nie będą więcej molestowane. A potem nie sposób było się już wycofać.
Sprawa molestowania nieletnich dziewczynek przez księdza M. miała swoje zakręty. Prokuratura krośnieńska w 2001 r. ją umorzyła, uznając, że w czynach księdza nie ma znamion przestępstwa. Że ksiądz nocując dziewczęta na swojej plebanii, kąpiąc je i śpiąc z nimi w jednym łóżku, zachowywał się po prostu jak dobry wujek. Całował je na zasadzie “daj ciumka” czy “gilgotania brodą”.
Dopiero po publikacji w “Gazecie” Prokuratura Krajowa nakazała prowadzić śledztwo nadal i przeniosła je do prokuratury w Jaśle. Po trzech latach, w 2004 roku, krośnieński sąd wydał wyrok: ksiądz Michał M. został uznany winnym molestowania sześciu małych dziewczynek. Wyrok: dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat, a także zakaz wykonywania zawodu nauczyciela przez osiem lat. Sąd potwierdził, że skazany kapłan krzywdził dziewczynki: brał je na kolana, wkładał ręce pod bluzki i dotykał piersi, wkładał ręce do majtek i dotykał krocza, całował w usta z penetracją językiem jamy ustnej, wkładał palec do pochwy, dotykał nóg powyżej kolan.
Wyroku słuchały tłumy dziennikarzy z całego kraju i parafianie, którzy do końca nie chcieli się pogodzić z bolesną prawdą. A sąd w uzasadnieniu podał, że molestowania duchowny dopuszczał się od kilkudziesięciu lat przy cichej aprobacie parafian, którzy traktowali go jak drugiego po Bogu. Ksiądz do końca nie przyznał się do winy. Ale od wyroku się nie odwołał.
Lucyna mówi, że często myśli o tamtej sprawie. – To była na pewno bardzo wyraźna część mojego życia. Ale nie ja szukałam tej sprawy, nie chciałam na siłę się sprawdzić ani niczego udowodnić. To ta sprawa mnie dopadła, a nie ja sprawę. Ja tylko weszłam do zatęchłego pomieszczenia i otworzyłam okno – mówi.
Wśród publiczności, która wysłuchała wyroku, była też Ewa Orłowska. 45-letnia dziś kobieta, matka dziewięciorga dzieci, była molestowana przez księdza M. w dzieciństwie. Jako jedna z pierwszych zdecydowała się na złożenie zeznań w prokuraturze, złożyła prywatny akt oskarżenia. Miała też odwagę wystąpić w mediach, pokazać twarz, ujawnić nazwisko. Gdy ją poznałam, była szarą, zahukaną kobietą samotnie wychowującą dzieci. Mieszkała w zagrzybionym, popegeerowskim bloku w Mszanie, jednej z wiosek w parafii Tylawa. Najpierw opowiedziała mi tylko o przypadkach molestowania, którego proboszcz dopuszczał się wobec innych dzieci. Dopiero po kilku tygodniach wyznała, że ona także miała takie przeżycia. Gdy we wsi dowiedzieli się, że poszła do prokuratury, zaczęły się ataki. Gdy wychodziła z mieszkania, sąsiadki nie dawały jej spokoju. Straszyły, złorzeczyły. Siostra, która mieszkała po sąsiedzku, przestała się do niej odzywać, a były mąż nie zostawiał na niej suchej nitki. Nie poddała się nawet, gdy prokurator w pierwszym śledztwie uznał jej zeznania za niewiarygodne i sugerował, że ona sama źle zajmuje się dziećmi. Nie wyparła się podczas konfrontacji z księdzem.
Jesienią 2003 roku do Ewy uśmiechnęło się szczęście. Przeczytał o niej szef fundacji z drugiego końca Polski (chce zachować anonimowość). – Gdy pierwszy raz przeczytałem o Ewie, pomyślałem, że jej dalsze mieszkanie w Mszanie jest czymś nieprawdopodobnym. I powiedziałem sobie, że tej kobiety tam nie zostawię.
Fundacja kupiła jej mieszkanie w Rzeszowie, do którego Ewa sprowadziła się z dziećmi. Nauczyła się żyć od nowa. Zaczęła o siebie dbać. Poszła do szkoły – uczy się zaocznie w LO, w tym roku będzie zdawać maturę. Ciągle może liczyć na pomoc fundacji, ale nie siedzi z założonymi rękami. Pracowała najpierw w hipermarkecie, a od roku w podrzeszowskim hotelu. – Jestem tam szczęśliwa, szefowa mnie docenia, mówi do mnie: “Ewa, nie wyobrażam sobie bez ciebie tego miejsca”. To dlatego, że potrafię z gośćmi porozmawiać, a gdy jest im smutno, piszę im liściki – mówi Ewa.
- W pracy czy w szkole wszyscy myślą, że jestem twardą kobietą, która sama nie ma większych problemów. Ale gdy wchodzę do mieszkania, zamykam się w czterech ścianach i mam doły. Dotąd z nikim się nie związałam, wycofuję się, boję – opowiada o swoich problemach.
Ale czy żałuje tego, że oskarżyła księdza? – Żałuję, że tak późno to zrobiłam. A czy się cieszę? Cieszę się, bo już nie będzie trzeciego pokolenia – mówi krótko.
Ks. Michał M. był w parafii Tylawa przez 35 lat. Ewa była przez niego krzywdzona, gdy była małą dziewczynką.
- Co bym zrobiła, gdybym zobaczyła teraz księdza M. na ulicy? Kiedyś zobaczyłam człowieka uderzająco do niego podobnego. Myślałam, że ani kroku nie zrobię – opowiada.
Pytam Ewę, co straciła, a co zyskała po tylawskiej sprawie. – Straciłam sąsiadów, rodzinę. Można powiedzieć, że wszystko. Myślałam, że świat się zawalił. Ale to wszystko da się odtworzyć w innym miejscu. A zyskuje się spokój duszy. Pewność, że nie będzie następnych ofiar. Zyskuje się samego siebie.
Dzieci bez stresu idą na religię
Gdy w 2004 r. sędzia w Krośnie ogłaszał wyrok, wydawało się, że problem został nazwany i rozwiązany. Tymczasem ks. Michał M. spokojnie wrócił na plebanię w Tylawie. – Pisaliśmy nawet do Watykanu w tej sprawie. Prosiliśmy, by ksiądz został zabrany z parafii, by dzieci nie musiały na niego dłużej patrzeć, by atmosfera w parafii się uspokoiła. Ale mijał miesiąc za miesiącem i nic się nie działo. Latem następnego roku pojechałam do siostry, do Rzymu. Modliłam się o usunięcie księdza przy grobie greckokatolickiego biskupa Jozafata. Wróciłam do Polski, wysiadłam z samolotu i odebrałam telefon od Beaty Maziejuk. Usłyszałam: “Słuchaj, jego już tu nie ma” – wspomina Lucyna.
Beata Maziejuk to jedna z parafianek, autorka wzruszającego listu do arcybiskupa Michalika, który napisała późnym latem 2001 roku. Prosiła w nim o pomoc, o zabranie kapłana z parafii. Pisała m.in.: “Przeraża mnie myśl, że dla opacznie pojętego dobra Kościoła my, Jego żywe ciało, zostaliśmy świadomie potraktowani jak trawa, po której przechodzi się ku wyższym celom, nie bacząc na szkody jej wyrządzane”.
Wtedy długo zastanawiała się nad tym, czy pozwolić na wydrukowanie tego listu w gazecie. Dziś mówi tak: – Warto przeciwstawiać się takim sytuacjom. Gdy teraz patrzę na tę wieś, widzę spokój. I, co najważniejsze, patrzę na dzieci, które idą na religię bez stresu. Nagłośnienie takiej sprawy jest zawsze bolesne. Ale gdy się nagłaśnia, jest nadzieja, że ludzie nie dopuszczą do krzywdzenia dzieci. Ta sprawa udowodniła też, że nigdy nie jest się zupełnie bezsilnym wobec zła. Zło w parafii Tylawa zostało nazwane, wykluczone i jest duże prawdopodobieństwo, że nie zostanie powtórzone."
Wklejka
niedziela, 5 października 2014
Kto wysłał Lecha na wycieczkę
Pismo urzędnika 600-osobowej kancelarii Kaczynskiego z marca 2010:
Z upoważnienia Pana Prezydenta RP pragnę poinformować, że na uroczystości 70 rocznicy zbrodni katyńskiej w dniu 10.04.2010 w Katyniu Kancelaria Prezydenta RP organizuje przelot samolotu specjalnego. Obok Pana Prezydenta, w skład wchodzą przedstawiciele rodzin katyńskich, wojska, duchowieństwo, osoby zaproszone przez Pana Prezydenta. Liczba miejsc w samolocie jest ograniczona. Odpowiadając jednak na prośbę Pana Marszałka proponuje udostępnienie miejsc w samolocie dla 12 przedstawicieli parlamentu, po trzech z każdego klubu. W związku z koniecznością prowadzenia dalszych prac organizacyjnych proszę o przekazanie listy osób zgłoszonych na uroczystości.
Władysław Stasiak”
...
"Każdy kto będzie próbował zmienić miejsce lądowania prezydenckiego samolotu zostanie oskarżony o utrudnianie prezydentowi RP sprawowanie władzy." Jarosław Kaczyński
...
Marzec 2010r, I w TVP pojawił się prezydent RP z wystąpieniem: Ja i moja kancelaria przygotujemy wizytę w Smoleńsku. Tusk i rząd mają się do tej wizyty nie wtrącać. Lech Kaczyński
Marek Martynowski z zepołu Katarzyny Doraczyńskiej przy kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego - , który zajmował się obsługą wizyt krajowych prezydenta Kaczyńskiego, do której zaliczono również wyjazd do Katynia, ze względu na krajowy chrakter 70 rocznicy zbrodni katyńskiej - zeznał,że w ramach zespołu nie było formalnego podziału na czynności wykonywane przez poszczególne osoby , ale kiedy powstała ogólna lista ze składem delegacji, która miała lecieć z prezydentem samolotem , to poszczgólne zadania rozdzielała Katarzyna Doraczyńska.
Pismem z dnia 15.05.2010r.Katarzyna Doraczyńska zwróciła się do Tomasza Arabskiego z prośbą o rezerwację samolotu TU-154 i Jaka-40 na przelot 10.04.2010r.
Pierwsze spotkanie organizacyjne Jacka Sasina, Katarzyny Doraczyńskiej i innych osób odpowiedzialnych za wylot do Katyna odbyło sie na początku marca 2010r. u Jacka Sasina na Wiejskiej. W pewnym momencie została podjęta decyzja,że dzienikarze polecą samolotem Jak. Przyjęte było,że dziennikarze lecieli jednym samolotem z prezydentem
sobota, 30 listopada 2013
Upadek czy wzrost
Ciągle wszędzie pisowskie niedorozwoje z ujemnym IQ próbują przekonać innych, że kraj się sypie, nie rozwija się i lada moment wszystko szlag trafi i tylko Jarosław zbaw wolskę jest w stanie nas uratować przed tym armagedonem. Tak się składa, że poziom bredzenie przeciętnego wyborcę PiS na temat krytycznego stanu naszego kraju i braku perspektyw przekracza granice rozsądku, ktoś nieświadomy mógłby pomyśleć, że wyjeżdżając z miasta zobaczy koniec drogi i napis tam już nic nie ma sprzedano, oddano, zburzono, lub rozpierdolono. Nic mylnego kraj się rozwija czego dowodem jest otaczająca nas rzeczywistość i fakty
"Jeżeli nowe firmy to Twoi klienci, trafiłeś na właściwą stronę, która pozwoli Ci do nich dotrzeć.
Od 2001 r. monitorujemy fakt rejestrowania nowych firm w KRS.
Od 2011 roku monitorujemy również powstawanie indywidualnej działalności gospodarczej.
Nowe firmy w Polsce w 2013 roku
W styczniu w 2013 roku działalność rozpoczęło 28800 nowych firm.
W lutym w 2013 roku działalność rozpoczęło 22012 nowych firm.
W marcu w 2013 roku działalność rozpoczęło 29085 nowych firm.
W kwietniu 2013 roku działalność rozpoczęło 29568 nowych firm.
W maju 2013 roku działalność rozpoczęło 28466 nowych firm.
W czerwcu 2013 roku działalność rozpoczęło 29826 nowych firm.
W lipcu 2013 roku działalność rozpoczęło 30028 nowych firm.
W sierpniu 2013 roku działalność rozpoczęło 26675 firm.
We wrześniu 2013 roku działalność rozpoczęło już 14496 firm."
http://www.coig.com.pl/nowe-firmy-w-polsce.php
"Jeżeli nowe firmy to Twoi klienci, trafiłeś na właściwą stronę, która pozwoli Ci do nich dotrzeć.
Od 2001 r. monitorujemy fakt rejestrowania nowych firm w KRS.
Od 2011 roku monitorujemy również powstawanie indywidualnej działalności gospodarczej.
Nowe firmy w Polsce w 2013 roku
W styczniu w 2013 roku działalność rozpoczęło 28800 nowych firm.
W lutym w 2013 roku działalność rozpoczęło 22012 nowych firm.
W marcu w 2013 roku działalność rozpoczęło 29085 nowych firm.
W kwietniu 2013 roku działalność rozpoczęło 29568 nowych firm.
W maju 2013 roku działalność rozpoczęło 28466 nowych firm.
W czerwcu 2013 roku działalność rozpoczęło 29826 nowych firm.
W lipcu 2013 roku działalność rozpoczęło 30028 nowych firm.
W sierpniu 2013 roku działalność rozpoczęło 26675 firm.
We wrześniu 2013 roku działalność rozpoczęło już 14496 firm."
http://www.coig.com.pl/nowe-firmy-w-polsce.php
czwartek, 17 października 2013
Macierewicz leży i kwiczy!
Zapowiadane dowody nadal nie dotarły. ZP obiecywał w końcu jest dostarczyć, nikt ich dotąd nie widział i nie zobaczy bo po prostu istnieją tylko w pustej głowie Macierewicza i jego zespołu, im dłużej trwa ten cyrk tym bardziej widać, że Macierewicz pogrywa sobie w cyniczny sposób ze wszystkimi. Oby tak dalej!
Przypominamy, że tzw. eksperci posła A. Macierewicza nie byli w Smoleńsku, nie widzieli miejsca katastrofy, nie badali wraku ani zapisów rejestratorów lotów. Członkowie naszego Zespołu wchodzący w skład tzw. Komisji Millera wszystkie te elementy przeanalizowali. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że przyczyną katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg.
Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią. Jako członkowie państwowych instytucji, którzy zawodowo zajmują się lotnictwem, musimy reagować, gdy na oczach Polaków podejmuje się próby dyskredytowania osób zawodowo zajmujących się badaniem wypadków lotniczych. Jesteśmy świadkami politycznej gry opartej na m.in. manipulacjach zdjęciami, blefowaniu w mediach i posługiwaniu się materiałami niewiadomego pochodzenia.
Naszym zadaniem jest bronienie dobrego imienia polskich instytucji państwowych i nauki. Dlatego ponownie zwracamy się do posła A. Macierewicza i jego zespołu - przestańcie blefować i nie manipulujcie. Jeżeli nie macie żadnych dowodów, nie kompromitujcie Polski i budujcie swoją polityczną karierę w innych dziedzinach.
Zespół do spraw wyjaśniania opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej z dnia 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem".
niedziela, 29 września 2013
Tony Antosiowego kitu
"W odpowiedzi na państwa pytanie, dotyczące wsparcia udzielonego Prof. Biniendzie, uprzejmie informujemy, że jest on szanowanym profesorem Szkoły Inżynierii od wielu lat. Szkoła Inżynierii Uniwersytetu w Akron jest znana i finansowanana poziomie ogólnokrajowym dzięki wysokiej jakości badań naukowych. Należy powiedzieć, że Dr Binienda zajmuje prestiżową pozycję w międzynarodowym środowisku naukowym, jest redaktorem naczelnym lotniczego pisma naukowego Journal of Aerospace Engineering, oraz jest członkiem honorowym Amerykańskiego Stowarzyszenia Inżynierii Cywilnej.
Posiada wieloletni dorobek naukowy a jego badania są finansowane z wielu zewnętrznych źródeł. Wsparcie Uczelniotrzymuje w postaci laboratoriów badawczych oraz takiego samego wynagrodzenia jakie przysługuje pracownikom o najwyższym statusie zatrudnienia prowadzącym badania naukowe.
Uniwersytet jest dumny z zaangażowania i pracy profesora Biniendy; jednak nie można powiedzieć, że fundusze Uniwersytetu zostały przeznaczone na konkretne działania bądź badania dotyczące katastrofy smoleńskiej. Co więcej, poza ograniczeniami patentowymi, każdy z naszych profesorów ma prawo wyrażać swoją opinię lub publikować swoje badania samodzielnie, bez zezwolenia uczelni, tak jak jest to przyjęte na wielu innych amerykańskich uczelniach prowadzących badania naukowe.
Należy zaznaczyć, że podobnie jak wielu szanowanych naukowców, profesor Binienda prezentuje wyniki swych badań na konferencjach naukowych i w weryfikowanych pismach naukowych.
Eileen Korey
Rzecznik Prasowy
Uniwersytet Akron"
A tym czasem Antoś łże jak przystało na świra
Antoni Macierewicz twierdzi, że amerykański Uniwersytet w Akron przeznaczył na smoleńskie badania prof. Wiesława Biniendy już „blisko dwa miliony dolarów”. Tymczasem jest to nieprawda. Amerykańska uczelnia nie wydała na badanie katastrofy polskiego tupolewa nie wydali jeszcze ani centa – wynika z informacji „Newsweeka”.
Tę sensacyjną informację o wydatkach Uniwersytetu w Akron, na którym pracuje prof. Binienida,Macierewicz podał podczas swojej wizyty w Bielsku Białej dwa miesiące temu. - Te badania kosztowały Uniwersytet w Akron blisko dwa miliony dolarów. Za to nie płaci polski podatnik, za to nie płaci polski rząd, za to płaci podatnik amerykański. Polski rząd uważa, że wkładanie w to pieniędzy nie ma żadnego znaczenia, ale Amerykanie uważają inaczej i dlatego oni na to pieniądze asygnują – mówił poseł PiS podczas spotkania z mieszkańcami Bielska-Białej.
Posiada wieloletni dorobek naukowy a jego badania są finansowane z wielu zewnętrznych źródeł. Wsparcie Uczelniotrzymuje w postaci laboratoriów badawczych oraz takiego samego wynagrodzenia jakie przysługuje pracownikom o najwyższym statusie zatrudnienia prowadzącym badania naukowe.
Uniwersytet jest dumny z zaangażowania i pracy profesora Biniendy; jednak nie można powiedzieć, że fundusze Uniwersytetu zostały przeznaczone na konkretne działania bądź badania dotyczące katastrofy smoleńskiej. Co więcej, poza ograniczeniami patentowymi, każdy z naszych profesorów ma prawo wyrażać swoją opinię lub publikować swoje badania samodzielnie, bez zezwolenia uczelni, tak jak jest to przyjęte na wielu innych amerykańskich uczelniach prowadzących badania naukowe.
Należy zaznaczyć, że podobnie jak wielu szanowanych naukowców, profesor Binienda prezentuje wyniki swych badań na konferencjach naukowych i w weryfikowanych pismach naukowych.
Eileen Korey
Rzecznik Prasowy
Uniwersytet Akron"
A tym czasem Antoś łże jak przystało na świra
Antoni Macierewicz twierdzi, że amerykański Uniwersytet w Akron przeznaczył na smoleńskie badania prof. Wiesława Biniendy już „blisko dwa miliony dolarów”. Tymczasem jest to nieprawda. Amerykańska uczelnia nie wydała na badanie katastrofy polskiego tupolewa nie wydali jeszcze ani centa – wynika z informacji „Newsweeka”.
Tę sensacyjną informację o wydatkach Uniwersytetu w Akron, na którym pracuje prof. Binienida,Macierewicz podał podczas swojej wizyty w Bielsku Białej dwa miesiące temu. - Te badania kosztowały Uniwersytet w Akron blisko dwa miliony dolarów. Za to nie płaci polski podatnik, za to nie płaci polski rząd, za to płaci podatnik amerykański. Polski rząd uważa, że wkładanie w to pieniędzy nie ma żadnego znaczenia, ale Amerykanie uważają inaczej i dlatego oni na to pieniądze asygnują – mówił poseł PiS podczas spotkania z mieszkańcami Bielska-Białej.
czwartek, 19 września 2013
Paranoja i Schizofrenia.
1 Film ze strzałami - dobijanie ocalałych z katastrofy
2 Manipulacja rządu z samolotem
3 Manipulacja rządu z pilotami
4 Bezczelne działania prowadzące do obniżenia kwalifikacji pilotów
5 Wyłączenie przez Rosjan systemu nawigacyjnego
6 Zastosowanie impulsu elektromagnetycznego
7 Ruskie wygenerowały sztuczną mgłę i rozpowszechniły ją z IŁa przed lądowaniem
8 Opinia wykształciucha łże profesora na temat możliwości wytworzenia sztucznej mgły przez Rosjan:
9 Zestrzelenie samolotu dla pewności
10 Rząd nie zakupił nowych samolotów, a delegacji udostępnił rozpadający się wrak
11 Tajne służby
12 Zepsucie przyrządów pomiarowych wiązką promieni laserowych
13 Uśpienie pilota trucizną rozpyloną z pomocą sygnału radiowego
14 Bomba paliwowa na pokładzie samolotu
15 Użycie nowej broni masowego rażenia, znanej pod ściśle tajnym kryptonimem "Radykalny liberalizm i nie mniej radykalny socjalistyczno-komunistyczny kolektywizm"
16 Porwanie samolotu z całą wolską delegacją do Moskwy i zestrzelenie pod Smoleńskiem drugiego Tu-154 (po remoncie)
17 Desygnat PO wiedział wcześniej
18 Odpieranie przez BOR przeważających sił rosyjskich
19 Meaconing - fałszywy sygnał z satelity
20 Zaniedbanie celowe rządu (specjalnie spreparowane)
21 Radiolatarnia na lotnisku nie działała
22 Coś w samolocie popsuto
23 Napad terrorystyczny
24 Ktoś schlał kontrolerów lotów w Smoleńsku jak świnie
25 Pasażerów uwięziono w samolocie i zastrzelono jeszcze przed wylotem z Warszawy
26 Rosyjscy kontrolerzy lotu kazali załodze TU - 154 wylądować poniżej poziomu lotniska i sfałszowali stenogramy
27 Kręgi rządzące zabiły bo samolot nie miał prawa spaść
28 Całą delegację zamordowano lub zaginiono w Wolsce, a katastrofy nie było (tylko podrzucono zwłoki)
29 Ofiary rozstrzelano po zerwaniu dystynkcji
30 Niemiec powiedział, że to nie może być przypadek
31 Celowo osłabiono konstrukcję bombowca
32 Piloci wprowadzeni w błąd przez Ruskich
33 Polityczna gra z czynnikami rosyjskimi
34 Tuskowy splot okoliczności prowadzący do katastrofy
35 Zdrada polegająca na niewspółdziałaniu
36 Sabotaż na Okęciu - spowodowanie wycieku paliwa(?)
37 Ścięcie brzozy nie spowodowało zmiany toru lotu
38 Przed upadkiem samolotu doszło do awarii i oślepiającego błysku
39 Atak terrorystyczny
40 Tylko pilot Tusku miał aktualne dane o podejściu do lądowania
41 Wieża celowo źle naprowadzała samolot
42 Na pokładzie samolotu działy się jakieś niespotykanie straszne rzeczy i z pewnością dobijano rannych
43 Tuż przed opublikowaniem przez Ruskich kłamliwego raportu, wykończyli jedynego eksperta, który mógł go zakwestionować
44 Wspólnik morderców Wybrany-Przez-Nieporozumienie agent WSI łże-prezydent Bronisław-Fałszywy Hrabia-Bydle-Komorowski (ros.: Бронислав Коморовский, pseudonim operacyjny: "Gajowy") wysłał posłów na śmierć
45 Surogat Donald Voodoo Tusk powiedział dzień wcześniej (w uzgodnieniu z Ruskimi), że Ruch Oporu wyginie jak dinozaury
46 Samolot rozpadł się w powietrzu
47 Usterka ruskiego samolotu, o której Tusk wiedział, ale nawet nie miał odwagi o niej wspomnieć
48 Ruskie służby przejęły nośniki informacji i - po spenetrowaniu ich - pokasowały pliki
49 Moskwa zmusiła samolot prezydencki do lądowania mimo nienaturalnie gęstej mgły
50 Ruskie pokasowały z komórek bojowników Ruchu Oporu połączenia oraz SMS-y z dnia zamachu
51 Już przed zamachem precyzyjnie zaplanowano akcję dezinformacyjną
52 Specjalne zamordowanie bo prowadzili samolot na śmierć i kryją
53 Nie było błędu pilotów, więc to oczywiście oczywiste, że Ruskie wykończyły prezydenta
54 Ruscy nie dali lidera
55 Ruskie naprowadzili samolot na brzozę, zorientowawszy się, że ta nie uszkodziła bombowca, urwali mu skrzydło, powiesili je na drzewie i kazali sfotografować postawnemu agentowi KGB w skórze
56 Ruskie niszczą najważniejsze i bardzo ważne dowody, a nawet wycinają las, na który naprowadzili prezydencki samolot
57 Ruskie użyły bomby, która pozostawia ciała nagimi
58 Na rozkaz centrali w Moskwie Ruscy naprowadzili samolot na śmierć (a Tusk milczał)
59 Wytresowany przez Putina Tusk wysłał prezydenta na pewną śmierć
60 Klich wysłał generałów samolotem a sam nie poleciał
61 Dodatkowy samolot lecący równolegle zrobił odpowiednią robotę
62 Ruskie dobijali rannych i pobierali narządy do przeszczepów
63 W wyniku zmowy 7 kwietnia było zabezpieczone po zęby
64 Zamachu dokonał Komorowski, którego Rosjanie namówili do zamordowania prezydenta Kaczyńskiego i 95 Poległych Męczenników już przed 22 laty
65 Eksperci mówią, że coś z tym samolotem było
66 Odpalenie bomby próżniowej po awaryjnym lądowaniu i rozstrzeliwanie rannych
67 Jeszcze w powietrzu nastąpił wybuch bomby, którego ślady Ruskie zatarły, wyklepując wrak
68 Ruskie z Iła-76 rozpylili hel (który w naturze nie występuje), żeby samolot szybciej opadał (a nawet spadał!) i żeby była mgła
69 Mord został zorganizowany przez całe stado wysoko umocowanych przez Tusku agentów bezpieki w porozumieniu z Rosją
70 Ruskie dwa razy potrząsnęły samolotem i obezwładniły go, wyłączając zasilanie 15 metrów nad ziemią
71 Określone siły pozbyły się ludzi, bo mogą wszystko
72 Samolot przeleciał nad brzozą, więc nie mogła urwać mu skrzydła (a kłamliwy raport napisali przestępcy z szajki Millera)
73 Ruskie podpiłowały wcześniej skrzydło
74 Ruskie zestrzeliły samolot konwencjonalną rakietą z ładunkiem termobarycznym, a Miller nawet nie odważył się o to zapytać
75 Maskirowka (w tym preparowanie zwłok przez oprawców)
76 Rządy polski i rosyjski zorganizowały eksplozję, gwałtownie przerwały wznoszenie się samolotu, a na dodatek zniszczyły dowody i mataczyły
77 To nie brzoza, a Ruskie w tajemniczy sposób urwali skrzydło, dużo wyżej i dużo dalej zresztą
78 Samolot był nawet nie draśnięty brzozą, tylko Ruskie potrząsnęły nim
79 Zmusili do lądowania, wybuchnęli i dobijali łomami
80 Dwa wybuchy spowodowały rozpad samolotu w powietrzu
81 Ruskie nie zamknęły lotniska na rozkaz z Moskwy i zachęcały załogę do lądowania
82 Ruskie zagłuszały telefony bezpośrednio po katastrofie
83 Jeżeli samolot spadł, tak bardzo się rozpadł i wszyscy zginęli, to musiał być zamach!
84 Świadomy zamach osób trzecich w powietrzu
85 Ruskie nie oddały i nie oddadzą wraku, więc to musiał być zamach
86 Samolot odbił się od ziemi i wybuchł - i jeszcze w telewizji pokazali!
87 Ruskie w porozumieniu z Sikorskim strąciły samolot już wcześniej
88 Ruskie już wcześniej precyzyjnie przygotowały zamach
89 Ktoś wniósł na pokład samolotu podczas lotu coś rzędu 2 kg czegoś w rodzaju dynamitu, a może nie 2, tylko 5 kg
90 Tu-154 wybuchł na skrzydle na wysokości 36 m nad lotniskiem w wyniku 13 awarii systemów samolotu
91 Dobrze przygotowana wielopunktowa eksplozja odcięła skrzydło
92 Tupolew był nafaszerowany trotylem i nitrogliceryną
93 Zamach i mord zaplanowany został przez Tuska i Putina na molo w Sopocie
94 Ruskie podczas remontu zepsuły radiostację
95 Lech Kaczyński nie miał żadnych szans - przygotowane były kolejne zamachy
96 Na wraku były ślady materiałów wybuchowych, więc eksplozja i zamach są oczywiście oczywiste
97 Spróchniałą brzozę można było rozwalić jednym kopniakiem, co wykazały wszystkie komputery w stanie Ohio
98 Tu-154 nie mógł się rozpaść, a poza tym nawet z urwanym skrzydłem spokojnie by wylądował
99 U ofiar stwierdzono rozedmę płuc, więc musiał być wybuch
100 Silniki po kolei dostawały drgań i zatrzymywały się
101 Tupolewy spokojnie sobie lądują na plecach
102 Samolot przeleciał prawie kilometr, stopniowo rozpadając się w powietrzu
103 Musiał być wybuch, bo samolot spokojnie sobie lądował i nawet by się nie rozpęknął
Szersze tło i prawdziwe cele spiskowców:
1 Przejęcie pełni władzy przez liberalny Układ
2 Wprowadzenie in vitro, aborcji oraz eutanazji
3 Wyeliminowanie kontrkandydatów Bronisława Komorowskiego do prezydentury
4 Wyeliminowanie wszystkich znających się na służbach specjalnych
5 Zemsta za antyrosyjską postawę prezydęta
6 Zemsta za interwencję prezydęta w Gruzji
7 Zemsta za rozbicie sieci rosyjskich szpiegów i uniemożliwienie zainstalowania siatki wywiadowczej na obszarze NATO
8 Zgładzenie Jarosława Kaczyńskiego
9 Przejęcie aneksu do raportu Macierewicza o WSI
10 Zwolnienie zasłużonych pracowników Kancelarii Prezydenta
11 Zdobycie przez platformerską mafię laptopa Szczygły oraz splądrowanie mieszkania Wassermanna i szuflady Kurtyki
12 Docelowo - wymordowanie wszystkich myślących, katolików i osób pragnących dobra Wolski
13 Docelowo - zniewolenie niedobitków Narodu Wolskiego
14 Zniknięcie ludzi planowanych do NATO (żeby nie weszli tam)
15 Sprzedaż 17 strategicznych firm wolskich
16 Podpisanie ustawy o IPN (i generał Jaruzelski)
17 Zdobycie tajnego notesika Przemysława Edgara Gosiewskiego
18 Nieszczęśliwy szef GRU przez zemstę narobił kłopotów Putinowi rękami islamistów, którzy mają motyw
19 Putin zgładził elity IV RP (bo drugiej takiej okazji nie będzie)
20 Zdobycie przez Rosję cennych monet Skrzypka
21 Wykończenie jedynej osoby w Unii Europejskiej, która umiała przeciwstawić się Ruskim
22 Zemsta za sposób prowadzenia polityki europejskiej przez prezydenta
23 Zgładzenie Lecha Kaczyńskiego w obliczu praktycznie pewnego wyboru go na drugą kadencję
24 Zemsta za całokształt
25 Celem zamachu był również Jarosław Kaczyński i jeszcze kaczki wypuścili!
26 Ruskie zemściły się za to, że Gruzini zestrzeliwali ich samoloty wolskimi rakietami i jeszcze to się wpisuje!
27 Ruskie wykończyły Lecha Kaczyńskiego żeby Sikorski mógł wygłosić przemówienie w Berlinie, a poza tym przeszkadzała im polityka prezydenta
28 Okupanci i Ruskie odnieśli mnóstwo ogromnych korzyści, bo mogli wreszcie zrealizować swoje haniebne plany
29 Przerażona loża masońska P3 (kryptonim "GRU") przyspieszyła demontaż aby Wolska służyła Euroazji
30 Zemsta bo podpadł biznesowi i służbom
31 Lech Kaczyński uderzył Putina w interes, więc ten go zgładził
2 Manipulacja rządu z samolotem
3 Manipulacja rządu z pilotami
4 Bezczelne działania prowadzące do obniżenia kwalifikacji pilotów
5 Wyłączenie przez Rosjan systemu nawigacyjnego
6 Zastosowanie impulsu elektromagnetycznego
7 Ruskie wygenerowały sztuczną mgłę i rozpowszechniły ją z IŁa przed lądowaniem
8 Opinia wykształciucha łże profesora na temat możliwości wytworzenia sztucznej mgły przez Rosjan:
9 Zestrzelenie samolotu dla pewności
10 Rząd nie zakupił nowych samolotów, a delegacji udostępnił rozpadający się wrak
11 Tajne służby
12 Zepsucie przyrządów pomiarowych wiązką promieni laserowych
13 Uśpienie pilota trucizną rozpyloną z pomocą sygnału radiowego
14 Bomba paliwowa na pokładzie samolotu
15 Użycie nowej broni masowego rażenia, znanej pod ściśle tajnym kryptonimem "Radykalny liberalizm i nie mniej radykalny socjalistyczno-komunistyczny kolektywizm"
16 Porwanie samolotu z całą wolską delegacją do Moskwy i zestrzelenie pod Smoleńskiem drugiego Tu-154 (po remoncie)
17 Desygnat PO wiedział wcześniej
18 Odpieranie przez BOR przeważających sił rosyjskich
19 Meaconing - fałszywy sygnał z satelity
20 Zaniedbanie celowe rządu (specjalnie spreparowane)
21 Radiolatarnia na lotnisku nie działała
22 Coś w samolocie popsuto
23 Napad terrorystyczny
24 Ktoś schlał kontrolerów lotów w Smoleńsku jak świnie
25 Pasażerów uwięziono w samolocie i zastrzelono jeszcze przed wylotem z Warszawy
26 Rosyjscy kontrolerzy lotu kazali załodze TU - 154 wylądować poniżej poziomu lotniska i sfałszowali stenogramy
27 Kręgi rządzące zabiły bo samolot nie miał prawa spaść
28 Całą delegację zamordowano lub zaginiono w Wolsce, a katastrofy nie było (tylko podrzucono zwłoki)
29 Ofiary rozstrzelano po zerwaniu dystynkcji
30 Niemiec powiedział, że to nie może być przypadek
31 Celowo osłabiono konstrukcję bombowca
32 Piloci wprowadzeni w błąd przez Ruskich
33 Polityczna gra z czynnikami rosyjskimi
34 Tuskowy splot okoliczności prowadzący do katastrofy
35 Zdrada polegająca na niewspółdziałaniu
36 Sabotaż na Okęciu - spowodowanie wycieku paliwa(?)
37 Ścięcie brzozy nie spowodowało zmiany toru lotu
38 Przed upadkiem samolotu doszło do awarii i oślepiającego błysku
39 Atak terrorystyczny
40 Tylko pilot Tusku miał aktualne dane o podejściu do lądowania
41 Wieża celowo źle naprowadzała samolot
42 Na pokładzie samolotu działy się jakieś niespotykanie straszne rzeczy i z pewnością dobijano rannych
43 Tuż przed opublikowaniem przez Ruskich kłamliwego raportu, wykończyli jedynego eksperta, który mógł go zakwestionować
44 Wspólnik morderców Wybrany-Przez-Nieporozumienie agent WSI łże-prezydent Bronisław-Fałszywy Hrabia-Bydle-Komorowski (ros.: Бронислав Коморовский, pseudonim operacyjny: "Gajowy") wysłał posłów na śmierć
45 Surogat Donald Voodoo Tusk powiedział dzień wcześniej (w uzgodnieniu z Ruskimi), że Ruch Oporu wyginie jak dinozaury
46 Samolot rozpadł się w powietrzu
47 Usterka ruskiego samolotu, o której Tusk wiedział, ale nawet nie miał odwagi o niej wspomnieć
48 Ruskie służby przejęły nośniki informacji i - po spenetrowaniu ich - pokasowały pliki
49 Moskwa zmusiła samolot prezydencki do lądowania mimo nienaturalnie gęstej mgły
50 Ruskie pokasowały z komórek bojowników Ruchu Oporu połączenia oraz SMS-y z dnia zamachu
51 Już przed zamachem precyzyjnie zaplanowano akcję dezinformacyjną
52 Specjalne zamordowanie bo prowadzili samolot na śmierć i kryją
53 Nie było błędu pilotów, więc to oczywiście oczywiste, że Ruskie wykończyły prezydenta
54 Ruscy nie dali lidera
55 Ruskie naprowadzili samolot na brzozę, zorientowawszy się, że ta nie uszkodziła bombowca, urwali mu skrzydło, powiesili je na drzewie i kazali sfotografować postawnemu agentowi KGB w skórze
56 Ruskie niszczą najważniejsze i bardzo ważne dowody, a nawet wycinają las, na który naprowadzili prezydencki samolot
57 Ruskie użyły bomby, która pozostawia ciała nagimi
58 Na rozkaz centrali w Moskwie Ruscy naprowadzili samolot na śmierć (a Tusk milczał)
59 Wytresowany przez Putina Tusk wysłał prezydenta na pewną śmierć
60 Klich wysłał generałów samolotem a sam nie poleciał
61 Dodatkowy samolot lecący równolegle zrobił odpowiednią robotę
62 Ruskie dobijali rannych i pobierali narządy do przeszczepów
63 W wyniku zmowy 7 kwietnia było zabezpieczone po zęby
64 Zamachu dokonał Komorowski, którego Rosjanie namówili do zamordowania prezydenta Kaczyńskiego i 95 Poległych Męczenników już przed 22 laty
65 Eksperci mówią, że coś z tym samolotem było
66 Odpalenie bomby próżniowej po awaryjnym lądowaniu i rozstrzeliwanie rannych
67 Jeszcze w powietrzu nastąpił wybuch bomby, którego ślady Ruskie zatarły, wyklepując wrak
68 Ruskie z Iła-76 rozpylili hel (który w naturze nie występuje), żeby samolot szybciej opadał (a nawet spadał!) i żeby była mgła
69 Mord został zorganizowany przez całe stado wysoko umocowanych przez Tusku agentów bezpieki w porozumieniu z Rosją
70 Ruskie dwa razy potrząsnęły samolotem i obezwładniły go, wyłączając zasilanie 15 metrów nad ziemią
71 Określone siły pozbyły się ludzi, bo mogą wszystko
72 Samolot przeleciał nad brzozą, więc nie mogła urwać mu skrzydła (a kłamliwy raport napisali przestępcy z szajki Millera)
73 Ruskie podpiłowały wcześniej skrzydło
74 Ruskie zestrzeliły samolot konwencjonalną rakietą z ładunkiem termobarycznym, a Miller nawet nie odważył się o to zapytać
75 Maskirowka (w tym preparowanie zwłok przez oprawców)
76 Rządy polski i rosyjski zorganizowały eksplozję, gwałtownie przerwały wznoszenie się samolotu, a na dodatek zniszczyły dowody i mataczyły
77 To nie brzoza, a Ruskie w tajemniczy sposób urwali skrzydło, dużo wyżej i dużo dalej zresztą
78 Samolot był nawet nie draśnięty brzozą, tylko Ruskie potrząsnęły nim
79 Zmusili do lądowania, wybuchnęli i dobijali łomami
80 Dwa wybuchy spowodowały rozpad samolotu w powietrzu
81 Ruskie nie zamknęły lotniska na rozkaz z Moskwy i zachęcały załogę do lądowania
82 Ruskie zagłuszały telefony bezpośrednio po katastrofie
83 Jeżeli samolot spadł, tak bardzo się rozpadł i wszyscy zginęli, to musiał być zamach!
84 Świadomy zamach osób trzecich w powietrzu
85 Ruskie nie oddały i nie oddadzą wraku, więc to musiał być zamach
86 Samolot odbił się od ziemi i wybuchł - i jeszcze w telewizji pokazali!
87 Ruskie w porozumieniu z Sikorskim strąciły samolot już wcześniej
88 Ruskie już wcześniej precyzyjnie przygotowały zamach
89 Ktoś wniósł na pokład samolotu podczas lotu coś rzędu 2 kg czegoś w rodzaju dynamitu, a może nie 2, tylko 5 kg
90 Tu-154 wybuchł na skrzydle na wysokości 36 m nad lotniskiem w wyniku 13 awarii systemów samolotu
91 Dobrze przygotowana wielopunktowa eksplozja odcięła skrzydło
92 Tupolew był nafaszerowany trotylem i nitrogliceryną
93 Zamach i mord zaplanowany został przez Tuska i Putina na molo w Sopocie
94 Ruskie podczas remontu zepsuły radiostację
95 Lech Kaczyński nie miał żadnych szans - przygotowane były kolejne zamachy
96 Na wraku były ślady materiałów wybuchowych, więc eksplozja i zamach są oczywiście oczywiste
97 Spróchniałą brzozę można było rozwalić jednym kopniakiem, co wykazały wszystkie komputery w stanie Ohio
98 Tu-154 nie mógł się rozpaść, a poza tym nawet z urwanym skrzydłem spokojnie by wylądował
99 U ofiar stwierdzono rozedmę płuc, więc musiał być wybuch
100 Silniki po kolei dostawały drgań i zatrzymywały się
101 Tupolewy spokojnie sobie lądują na plecach
102 Samolot przeleciał prawie kilometr, stopniowo rozpadając się w powietrzu
103 Musiał być wybuch, bo samolot spokojnie sobie lądował i nawet by się nie rozpęknął
Szersze tło i prawdziwe cele spiskowców:
1 Przejęcie pełni władzy przez liberalny Układ
2 Wprowadzenie in vitro, aborcji oraz eutanazji
3 Wyeliminowanie kontrkandydatów Bronisława Komorowskiego do prezydentury
4 Wyeliminowanie wszystkich znających się na służbach specjalnych
5 Zemsta za antyrosyjską postawę prezydęta
6 Zemsta za interwencję prezydęta w Gruzji
7 Zemsta za rozbicie sieci rosyjskich szpiegów i uniemożliwienie zainstalowania siatki wywiadowczej na obszarze NATO
8 Zgładzenie Jarosława Kaczyńskiego
9 Przejęcie aneksu do raportu Macierewicza o WSI
10 Zwolnienie zasłużonych pracowników Kancelarii Prezydenta
11 Zdobycie przez platformerską mafię laptopa Szczygły oraz splądrowanie mieszkania Wassermanna i szuflady Kurtyki
12 Docelowo - wymordowanie wszystkich myślących, katolików i osób pragnących dobra Wolski
13 Docelowo - zniewolenie niedobitków Narodu Wolskiego
14 Zniknięcie ludzi planowanych do NATO (żeby nie weszli tam)
15 Sprzedaż 17 strategicznych firm wolskich
16 Podpisanie ustawy o IPN (i generał Jaruzelski)
17 Zdobycie tajnego notesika Przemysława Edgara Gosiewskiego
18 Nieszczęśliwy szef GRU przez zemstę narobił kłopotów Putinowi rękami islamistów, którzy mają motyw
19 Putin zgładził elity IV RP (bo drugiej takiej okazji nie będzie)
20 Zdobycie przez Rosję cennych monet Skrzypka
21 Wykończenie jedynej osoby w Unii Europejskiej, która umiała przeciwstawić się Ruskim
22 Zemsta za sposób prowadzenia polityki europejskiej przez prezydenta
23 Zgładzenie Lecha Kaczyńskiego w obliczu praktycznie pewnego wyboru go na drugą kadencję
24 Zemsta za całokształt
25 Celem zamachu był również Jarosław Kaczyński i jeszcze kaczki wypuścili!
26 Ruskie zemściły się za to, że Gruzini zestrzeliwali ich samoloty wolskimi rakietami i jeszcze to się wpisuje!
27 Ruskie wykończyły Lecha Kaczyńskiego żeby Sikorski mógł wygłosić przemówienie w Berlinie, a poza tym przeszkadzała im polityka prezydenta
28 Okupanci i Ruskie odnieśli mnóstwo ogromnych korzyści, bo mogli wreszcie zrealizować swoje haniebne plany
29 Przerażona loża masońska P3 (kryptonim "GRU") przyspieszyła demontaż aby Wolska służyła Euroazji
30 Zemsta bo podpadł biznesowi i służbom
31 Lech Kaczyński uderzył Putina w interes, więc ten go zgładził
C.D.N
piątek, 24 maja 2013
Macierewicz kłamie II
"Prof. Joseph R. Lakowicz z Uniwersytety w Georgii powiedział, że czuje się oszukany, że komisja Antoniego Macierewicza wykorzystała jego nazwisko w kontekście swojego śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Dziś szef zespołu mówi, że coś takiego nigdy nie miało miejsca. Wcześniej jednak polityk sam wspominał o ekspercie w rozmowie z Niezależna.pl.
We wtorek tokfm.pl ujawnił, że jeden z ekspertów zespołu Macierewicza ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej nie miał pojęcia, że jego nazwisko promuje ustalenia parlamentarnego zespołu. - Jestem wściekły. Czuję, że zostałem wystawiony, oszukany. Poproszono mnie o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w prace zespołu Macierewicza - powiedział prof. Joseph R. Lakowicz, ekspert od spektroskopii fluorescencyjnej z Uniwersytetu w Maryland.
Antoni Macierewicz, który w rozmowie z serwisem Niezależna.pl, w kontekście swojej wizyty w USA mówił, że tamtejsi naukowcy - w tym właśnie prof. Lakowicz - cieszą się, że ich praca przydała się członkom jego zespołu. - Podziękowałem Uniwersytetowi w Georgii, że prace wybitnych naukowców tego uniwersytetu tak bardzo są przydatne w badaniu tego dramatu. Oni, podobnie jak prof. Lakowicz, byli bardzo zadowoleni, że prace ich naukowców są tak bardzo przydatne do rozwikłania tragedii smoleńskiej - powiedział Macierewicz.
O powoływanie się na prof. Lakowicza ws. katastrofy smoleńskiej zapytaliśmy Antoniego Macierewicza. - Nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek mój ekspert powoływał się w kontekście katastrofy smoleńskiej na prof. Lakowicza - odpowiada poseł PiS. Zapytany przez nas, czy on również nigdy tego nie robił, odparł z całą stanowczością: - Ależ oczywiście, że nie."
- Jestem wściekły. Czuję, że zostałem wystawiony, oszukany. Poproszono mnie o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w prace zespołu Macierewicza - komentuje dla Tokfm.pl prof. Joseph R. Lakowicz z University of Maryland.
O łączeniu nazwiska prof. Lakowicza z działalnością zespołu Macierewicza jako pierwszy napisał nasz bloger Paweł Pisaniecki.
"Kilka dni temu oraz dziś portal Niezależna.pl opublikował artykuły, z których wynikało, że amerykańska podróż szefa parlamentarnego zespołu PiS ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej zakończyła się wielkim sukcesem. Sam poseł Macierewicz z nieukrywaną dumą i zadowoleniem opowiadał o wielkim zainteresowaniu tamtejszych naukowców sprawą wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, którą kręgi naukowe w Stanach Zjednoczonych nadal uważają za nierozwiązaną. Moją szczególną uwagę przykuł fragment, w którym Niezależna.pl oraz sam Macierewicz opowiedzieli o wielkim entuzjazmie i zaangażowaniu w sprawę katastrofy University of Maryland oraz jego naukowej elity" -pisze Paweł Pisaniecki.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13956518,Naukowiec_z_USA__Jestem_wsciekly__czuje_sie_oszukany_.html#TRrelSST
My także skontaktowaliśmy się z prof. Josephem R. Lakowiczem. Zapytaliśmy go o to, jak dokładnie wyglądało spotkanie. Oto cała odpowiedź prof. Lakowicza:
"Jestem wściekły na te doniesienia. Spotkałem się z panem Macierewiczem w ostatniej chwili, na życzenie pana Nowaczyka. Myślałem, że pan Macierewicz chciał się ze mną spotkać ze względu na moją reputację. Był wtedy w drodze z Nowaczykiem do Waszyngtonu i przejeżdżali koło mojego domu, gdzie akurat pracowałem. To było krótkie spotkanie. Macierewicz podziękował mi za pracę Nowaczyka. Nie odpowiedziałem na to podziękowanie, ponieważ nie chciałem wprowadzić mojego współpracownika w zakłopotanie. Ale też nie wyraziłem w żaden sposób zadowolenia z zaangażowania Nowaczyka w działania Macierewicza. Szybko zmieniłem temat.
Powiedziałem Nowaczykowi, że to w żaden sposób nie jest związane z jego pracą. Nie akceptuję pracy Nowaczyka w tej sprawie, ale nie mogę kontrolować tego, co robi w swoim prywatnym czasie. Wcześniej już mówiłem mu przy kilku okazjach, że nie ma zgody na wymienianie mojego nazwiska, mojego laboratorium lub uniwersytetu w tej kwestii. Poinstruowałem go, żeby każdą dyskusję lub rozmowę rozpoczynał od tego, że to jest jego opinia, a nie uniwersytetu lub moja. Oświadczyłem to zdecydowanie, bez żadnych dwuznaczności, przy kilku okazjach.
Czuję, że zostałem wystawiony albo oszukany - zostałem poproszony o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w te prace. Nie wiedziałem, kim jest Macierewicz i jaka jest jego pozycja. Nie chcę mieć z tą sprawą nic wspólnego i upomnę Nowaczyka za to poważne naruszenie instrukcji, jakie dałem, i zaufania. Cenię swoją reputację naukową i nie chcę, aby została ona naruszona poprzez powiązanie mnie z tą sprawą. Proszę to wysłać panu Macierewiczowi, jeżeli on całą tę sytuację widzi inaczej.
Chciałbym, aby moje zaangażowanie w śledztwo zostało wymazane i sprostowane". Jak dodał, "praca prof. Nowaczyka w moim laboratorium nie jest związana z samolotami lub lotnictwem".
http://www.youtube.com/watch?v=R3EKRqFrSW8
To nie jest jedyny taki przypadek, ale gdybym miał wrzucać tu każde jego kłamstwo zabrakłoby mi czasu na życie, wiec podziwiajmy wtopę Macierewicza i zastanówmy się czy ten mitoman jest w stanie kogokolwiek przekonać do swoich łgarstw.
We wtorek tokfm.pl ujawnił, że jeden z ekspertów zespołu Macierewicza ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej nie miał pojęcia, że jego nazwisko promuje ustalenia parlamentarnego zespołu. - Jestem wściekły. Czuję, że zostałem wystawiony, oszukany. Poproszono mnie o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w prace zespołu Macierewicza - powiedział prof. Joseph R. Lakowicz, ekspert od spektroskopii fluorescencyjnej z Uniwersytetu w Maryland.
Antoni Macierewicz, który w rozmowie z serwisem Niezależna.pl, w kontekście swojej wizyty w USA mówił, że tamtejsi naukowcy - w tym właśnie prof. Lakowicz - cieszą się, że ich praca przydała się członkom jego zespołu. - Podziękowałem Uniwersytetowi w Georgii, że prace wybitnych naukowców tego uniwersytetu tak bardzo są przydatne w badaniu tego dramatu. Oni, podobnie jak prof. Lakowicz, byli bardzo zadowoleni, że prace ich naukowców są tak bardzo przydatne do rozwikłania tragedii smoleńskiej - powiedział Macierewicz.
O powoływanie się na prof. Lakowicza ws. katastrofy smoleńskiej zapytaliśmy Antoniego Macierewicza. - Nigdy nie słyszałem, aby jakikolwiek mój ekspert powoływał się w kontekście katastrofy smoleńskiej na prof. Lakowicza - odpowiada poseł PiS. Zapytany przez nas, czy on również nigdy tego nie robił, odparł z całą stanowczością: - Ależ oczywiście, że nie."
- Jestem wściekły. Czuję, że zostałem wystawiony, oszukany. Poproszono mnie o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w prace zespołu Macierewicza - komentuje dla Tokfm.pl prof. Joseph R. Lakowicz z University of Maryland.
O łączeniu nazwiska prof. Lakowicza z działalnością zespołu Macierewicza jako pierwszy napisał nasz bloger Paweł Pisaniecki.
"Kilka dni temu oraz dziś portal Niezależna.pl opublikował artykuły, z których wynikało, że amerykańska podróż szefa parlamentarnego zespołu PiS ds. badania przyczyn katastrofy smoleńskiej zakończyła się wielkim sukcesem. Sam poseł Macierewicz z nieukrywaną dumą i zadowoleniem opowiadał o wielkim zainteresowaniu tamtejszych naukowców sprawą wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, którą kręgi naukowe w Stanach Zjednoczonych nadal uważają za nierozwiązaną. Moją szczególną uwagę przykuł fragment, w którym Niezależna.pl oraz sam Macierewicz opowiedzieli o wielkim entuzjazmie i zaangażowaniu w sprawę katastrofy University of Maryland oraz jego naukowej elity" -pisze Paweł Pisaniecki.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,13956518,Naukowiec_z_USA__Jestem_wsciekly__czuje_sie_oszukany_.html#TRrelSST
My także skontaktowaliśmy się z prof. Josephem R. Lakowiczem. Zapytaliśmy go o to, jak dokładnie wyglądało spotkanie. Oto cała odpowiedź prof. Lakowicza:
"Jestem wściekły na te doniesienia. Spotkałem się z panem Macierewiczem w ostatniej chwili, na życzenie pana Nowaczyka. Myślałem, że pan Macierewicz chciał się ze mną spotkać ze względu na moją reputację. Był wtedy w drodze z Nowaczykiem do Waszyngtonu i przejeżdżali koło mojego domu, gdzie akurat pracowałem. To było krótkie spotkanie. Macierewicz podziękował mi za pracę Nowaczyka. Nie odpowiedziałem na to podziękowanie, ponieważ nie chciałem wprowadzić mojego współpracownika w zakłopotanie. Ale też nie wyraziłem w żaden sposób zadowolenia z zaangażowania Nowaczyka w działania Macierewicza. Szybko zmieniłem temat.
Powiedziałem Nowaczykowi, że to w żaden sposób nie jest związane z jego pracą. Nie akceptuję pracy Nowaczyka w tej sprawie, ale nie mogę kontrolować tego, co robi w swoim prywatnym czasie. Wcześniej już mówiłem mu przy kilku okazjach, że nie ma zgody na wymienianie mojego nazwiska, mojego laboratorium lub uniwersytetu w tej kwestii. Poinstruowałem go, żeby każdą dyskusję lub rozmowę rozpoczynał od tego, że to jest jego opinia, a nie uniwersytetu lub moja. Oświadczyłem to zdecydowanie, bez żadnych dwuznaczności, przy kilku okazjach.
Czuję, że zostałem wystawiony albo oszukany - zostałem poproszony o zgodę na spotkanie kurtuazyjne, a potem zostało to przedstawione, jakbym był zaangażowany w te prace. Nie wiedziałem, kim jest Macierewicz i jaka jest jego pozycja. Nie chcę mieć z tą sprawą nic wspólnego i upomnę Nowaczyka za to poważne naruszenie instrukcji, jakie dałem, i zaufania. Cenię swoją reputację naukową i nie chcę, aby została ona naruszona poprzez powiązanie mnie z tą sprawą. Proszę to wysłać panu Macierewiczowi, jeżeli on całą tę sytuację widzi inaczej.
Chciałbym, aby moje zaangażowanie w śledztwo zostało wymazane i sprostowane". Jak dodał, "praca prof. Nowaczyka w moim laboratorium nie jest związana z samolotami lub lotnictwem".
http://www.youtube.com/watch?v=R3EKRqFrSW8
To nie jest jedyny taki przypadek, ale gdybym miał wrzucać tu każde jego kłamstwo zabrakłoby mi czasu na życie, wiec podziwiajmy wtopę Macierewicza i zastanówmy się czy ten mitoman jest w stanie kogokolwiek przekonać do swoich łgarstw.
wtorek, 14 maja 2013
Macierewicz kłamie I
"Szok niedowierzanie nad Wisłą. Czy tak prawy człowiek jak poseł Antoni Macierewicz mógł posunąć się do kłamstwa i to w dodatku w sprawie Smoleńska. Na to wygląda!
Ale się porobiło! Jak ustalili dziennikarze śledczy tygodnika Newsweek amerykański uniwersytet Akron NIE finansował badań profesora Wiesława Biniendy dotyczących katastrofy Tu 154 w Smoleńsku. Tymczasem jeszcze nie tak dawno Antoni Macierewicz mówił coś zupełnie innego.
- Te badania kosztowały Uniwersytet w Akron blisko dwa miliony dolarów. Za to nie płaci polski podatnik, za to nie płaci polski rząd, za to płaci podatnik amerykański (...) Polski rząd uważa, że wkładanie w to pieniędzy nie ma żadnego znaczenia. Ale Amerykanie uważają inaczej i dlatego oni na to pieniądze asygnują. - mówił Antoni Macierewicz.
Dziennikarze Newsweeka powiedzieli: sprawdzam i okazało się, że uniwersytet w Akron za badania nie płacił. - Na to konkretne badania nie przeznaczyliśmy żadnych funduszy - podała Newsweekowi Eileen Korey odpowiedzialna za kontakty uczelni z mediami."
Ale się porobiło! Jak ustalili dziennikarze śledczy tygodnika Newsweek amerykański uniwersytet Akron NIE finansował badań profesora Wiesława Biniendy dotyczących katastrofy Tu 154 w Smoleńsku. Tymczasem jeszcze nie tak dawno Antoni Macierewicz mówił coś zupełnie innego.
- Te badania kosztowały Uniwersytet w Akron blisko dwa miliony dolarów. Za to nie płaci polski podatnik, za to nie płaci polski rząd, za to płaci podatnik amerykański (...) Polski rząd uważa, że wkładanie w to pieniędzy nie ma żadnego znaczenia. Ale Amerykanie uważają inaczej i dlatego oni na to pieniądze asygnują. - mówił Antoni Macierewicz.
Dziennikarze Newsweeka powiedzieli: sprawdzam i okazało się, że uniwersytet w Akron za badania nie płacił. - Na to konkretne badania nie przeznaczyliśmy żadnych funduszy - podała Newsweekowi Eileen Korey odpowiedzialna za kontakty uczelni z mediami."
Macierewicz chyba żyje w innym świecie skoro łże w żywe oczy i sądzi, że nikt tego nie sprawdzi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)